Znajdujesz się na stronie wyników wyszukiwania dla frazy jestes dla mnie numer jeden disco polo. Na odsłonie znajdziesz teksty, tłumaczenia i teledyski do piosenek związanych ze słowami jestes dla mnie numer jeden disco polo. Tekściory.pl - baza tekstów piosenek, tłumaczeń oraz teledysków.
Znajdujesz się na stronie wyników wyszukiwania dla frazy Ty jestes dla mnie najpiekniejsza. Na odsłonie znajdziesz teksty, tłumaczenia i teledyski do piosenek związanych ze słowami Ty jestes dla mnie najpiekniejsza. Tekściory.pl - baza tekstów piosenek, tłumaczeń oraz teledysków.
powrót do forum osoby Salma Hayek 2008-03-20 18:05:03 Salma ma najładniejszą figurę, włosy i twarz, ale nie mogę zdzierżyć jednego - jest o deko za gruba! Mogła by w sumie zrzucić te 20 kg, a wtedy nie jeden facet by chciał się z nią umówić - ja też ;pSalma poza tym ma adne duże, wyraziste i jędrne piersi co są niobojętne dla takiej - NAJSEKSOWNIEJSZA KOBIETA ŚWIATA! Racja, jet śliczna, ale czy za gruba, no wiesz chyba zony nie widziałeś.. zrzuciła te 20 kg to by został z niej patyk, deseczka, a wtedy cały urok by z niej uszedł:P hejah1990 Popieram, popieram;D Salma jest śliczna i nie trzeba jej żadnych zmian;D...ach..;p hejah1990 buahahah no do najpiekniejszej to jej daleko ma meska urode, kwadratowe policzki, jest duza, ma potezna budowe i obwisly biust a w desperadosie wygladala jak brat banderasa madame_figaro Jako kobieta chyba niewiele masz do powiedzenia w sprawie tego czy Salma podoba się dodatku (jako że jestem polakiem hiszpańskiego pochodzenia) krew mnie zalewa jak widzę "w desperadosie". Jak już to "w desperado"Pozdrawiam pmgfilms sklada sie ze jestem polka pochodzenia hispznaskiego tak samo jak ty polakiem pochodzenia hiszpanskiego z tym za ja rowniez z domieszka meksykanskiego...i jakos nie przeszkadza mi spolszenie nazwy desperado na desperados taka jest polska odmianachoc teoretycznie nazw zagranicznych sie nie odmienia w potocznej polskiej mowie tak jest...wracajac do sedna sprawyjako kobieta moge stwierdzic co podoba sie mezczyzna a co nie po zwyklej obserwacjiwyobraz sobie ze wielu meczyznom wcale salma sie nie podobaa moje stwierdzenie na temat jej meskosci wyplywa wlasnie od mojego kolegiprawda jest taka ze ma wielka potezna zuchwe jest meska i nie jest jakos bardzo urodziwa a do najpiekniejszych to jej sporo brakujepoza tym nie mow mi ile mam do powiedzenia i co powinnam mowic bo to moja sprawa kazdy ma prawo do wlasnej opiniipozdrawiam madame_figaro spolszczenie na "w desperadosie" przepraszam madame_figaro Pozwól, że zapytam z ciekawości. W jaki sposób jesteś polką pochodzenia hiszpańskiego? U mnie jest to tak : Tata Hiszpan, 5 lat mieszkania w hiszpanii, 80% rodziny w hiszpanii i płynna znajomość języka oczywiście. pmgfilms nie wiem czy to ma byc teraz cos na poziomie wywyzszania sie czy przekomarzania...w najprostszy sposob mama hiszpanka, ojciec polak, babacia pochodzenia meksykanskiego, ponoc jakies jeszcze zydowskie korzenie, ale o tym wiem malo...10 lat mieszkania pol na pol hiszpania wlochy znajomosc hiszpanskiego wloskiego oraz kilku innych jezykow rowniez plynna jakoze lingwistyka od zawsze byla w dziedzinie moich zainteresowan...chciales wiedziec to masz...co do salmy przyjmijmy ze kazdy ma inny gust, nie kazdemu musi sie podobac to samo...dla mnie wciaz malo w niej kobiecosci...nie wystarczy tylko sie rozebrac w kazdym filmie w ktorym sie gra by byc uznawana za piekna...a co do spolszczania slow to juz kazdy ma wlasne zdanie...taka jest mowa potoczna, jak najbardziej powszechna, tak to juz sie przyjelo i wkradlo do mojej mowypozdrawiam pmgfilms pamietaj ze to w jakim procencie jestes kims tam czy to ile znasz jezykow nie czyni cie lepszym ani gorszym i nie daje ci wiekszego prawa do oceny kogokolwiek badz czegokolwiek madame_figaro Dobrze, nie frustruj się już :) O Twoje pochodzenie zapytałem jedynie z ciekawości, a mówiąc o swoich korzeniach nie miałem na celu przechwalania się. No i wybacz mi jeśli poczułaś się urażona, po prostu mam takie zboczenie, że denerwuję się, gdy ktoś przekręca hiszpańskie słowa :)A z jakiego regionu pochodzi Twoja mama?Pozdrawiam. pmgfilms dokladni jest to Estremadura prowincja Badajoz pmgfilms kazdy ma prawo wypowiadac wlasna opinie, wedle swoich spostrzezento faktja natomiast jestem facetem i niestety salma w moje gusta nie trafiafaktycznie jest meska mateusz_prodesign W moje gusta też nie trafia, bo nie ma urody, proporcji missek i nie ma szans na to by być piękną madame_figaro Ma obwisły biust???Kiedyś widziałem na jakimś filmie po hiszpańskim czy coś w tym stylu, to miała bardzo jędrne cycuszki (rozmiar przeciętny, misski wygrywające konkursy międzynarodowe mają często większe piersi)Ma kwadratowe policzki,trochę cech męskich, ale jak można ją przyrównywać do faceta??Jest mała, ma 156 cm wzrostu i nie była za gruba, może tak ze 3 kilo max nadwagi - tylko co do proporcji (przeciwieństwo modelki (wzrost i długość kończyn co do talii), ale u niej jest za co złapać, a u większości modelek są wystające kości i piersi jak obwisły kawałek skóry, o ile nie są płaskie, zazwyczaj)Nie jest tak źle tak w porównaniu z misskami, które mają (10/10), z modelkami, które są w większości obrzydliwe, niekobiece dla mężczyzn i mają u większości (1/10), to Salma ze swoją zmysłowością, choć uroda przeciętna wybija się trochę ponad przeciętność i powinna mieć jakieś (6/10) i nic więcejto tyle....Pozdrawiam _mosquito_ koles ty chyba jej dawno nie widzialesma obwisle cycki i nigdy nie maila jakis specjalnie pieknych czy jedrnych nie przesadzajmy...a przy przecietnej urodzie i zmyslowosc nie pomoze...misski w ogole nie sa ladne tylko SZTUCZNEnatomiast salma jest po prostu brzydkaniewymiarowaza mala do swojej wagi nie mowiac o tym jak wygladfa dzisa modelki nie maja tu nic do rzeczy, malo facetow lubi figury modelek, bo co tutaj jest do lubienia chude jak szkapy zero figuryale salama ani z twarzy ani z figury nie jest zbyt atrakcyjna...poza tym widzialem duzo bardziej zmyslowe kobiety, patrzac na jej sceny rozbierane, czy sceny lozkowe to sa one po prostu kiepskietak jak mowie nie wystarczy sie tylko rozebrac w filmie by uchodzic za atrakcyjna kobieteja daje 1/10 za kiepska urode i kiepska gre aktorskagdybym dal wiecej skrzywdzilbym naprawde piekne kobietytutaj popieram madame_figaro za duzo szumu w okol kobiety ktora w desperado przy banderasie wyglada naprawde mesko a nie filigranowo i kobieco mateusz_prodesign nie lubimy meskich kobiet o nieproporcjonalnej budowie!!!!!!!!!! mateusz_prodesign To co napisałeś męskie kobiety o nieproporcjonalnej budowie to kobiety urody hiszpańskiej, latynoskiej (męskiej) i przeciętne (nieproporcjonalne) -- 90 procent kobiet na świecie jest nieproporcjonalne, to grupa kobiet przeciętnych (Salma do nich należy)tylko misski są w pełni proporcjonalne i to są jedyne piękne kobietyPozdrawiam _mosquito_ w zyciu sie nie zgodze ze hiszpanki to kobiety meskie i popolitezupelnie nie masz racji natomiast meksykanki owszem czestokroc bardzo meskie i niekobiecemisski proporcjonalne? kto ci takich bzdur nagadal, moja kolezanka mafta piekut z reszta, brala udzial w wyborach miss i mowila mi ze kobiety tam nie maja wcale idelanej figury, tyle ze sa wysokie i spelniaja jakies parametry, czesto maja zupelnie inne wymiary niz moglby sie wydawacja ladniejsze dziewczyny niz te twoje misski widuje na ulicypooza tym ja wole male i filigranowe a nie wielkie powyzej 180 centymetrow dajmy spokoj _mosquito_ Tu się z Tobą nie zgodzę. Jako, że byłem już z wieloma hiszpankami, i widuję ich tysiące na ulicy, ponieważ mieszkałem w Hiszpanii, a teraz jeżdżę tam co roku, to muszę Ci powiedzieć, że hiszpanki nie są "męskie". Meksykanki owszem, ale nie hiszpanki. pmgfilms Moja poprzednia wypowiedź była do Mosquito mateusz_prodesign Ty jesteś jakieś homo???Normalne kobiety są przeciętne (nie mają proporcji jakichkolwiek)Modelki są okropne, obrzydliwe (nie mają proporcji masy, są płaskie i niekobiece, mają tylko odpowiednią długość kończyn)Misski (są ładne, mają proporcję masy, jest za co złapać, są naturalne, bo tylko takie wygrywają konkursy, mają odpowiednią długość kończyn, są ponad przeciętne, maja to coś, nie są lalkami Barbie, są zmysłowe, mają duże piersi i dostosowane do tego biodra i wszystko gra tu w proporcjach, są niepowtarzalne, dlatego często to mieszanki i orient, są inteligentne i wykształcone idealne kobiety)Salma należy do grupy kobiet przeciętnych, a nie brzydkich, jest przeciętną kobietą o cechach hiszpańskich, latynoskich (małe, nieproporcjonalne, kwadratowe policzki, charakterystyczne nosy, za duże pupy i piersi do rozmiaru ciała -- typowa uroda hiszpańska, latynoska -- no, ale jest ognista i zmysłowa, jak wszystkie latynoski, choć jak większość latynosek ma wiele męskich cech urody)Nic specjalnego....Kobieta ma być filigranowa, ale ma być za co złapać (duże piersi)i w proporcjach, modelki są ohydne i niekobiece, przeciętne są przeciętne, a idealne kobiety to misski z wymiarami i pięknym ciałem, no i wykształcone, a przede wszystkim misski są naturalne, nie jak sztuczne modelki....Pozdrawiam _mosquito_ homo bo mam odmienne zdanie od ciebie hahaha co za prostacki komentarz...jak sie komus nie podoba salma to znaczy ze jest homo tak?to znaczy ze conajmniej polowa populacji jest homo...nie, ja po prostu jestem wybredny, mam swoj gust, nie podoba mi sie byle cosalma jest dla mnie brzydkaa miski sa dla mnie sztuczne zastanow sie miski i ladne? nie wiem w ktorym mejascu, kobieta musi byc przede wszystkim kobieca i musi byc dama, miec proporcjonalna budowe i oryginalna urode, nietypowa, ktora rzuca sie w oczy, a skoro tobie podobaja sie misski to wspolczuje mateusz_prodesign Misski (są ładne, mają proporcję masy, jest za co złapać, są naturalne, bo tylko takie wygrywają konkursy, mają odpowiednią długość kończyn, są ponad przeciętne, maja to coś, nie są lalkami Barbie, są zmysłowe, mają duże piersi i dostosowane do tego biodra i wszystko gra tu w proporcjach, są niepowtarzalne, dlatego często to mieszanki i orient, są inteligentne iwykształcone idealne kobiety). Przecież napisałem ci, że misski są naturalne, mają proporcjonalną budowę, nie są sztucznymi lalkami Barbie i mają to coś w urodzie co przyciąga mężczyzn, no i przecież są wykształcone i obyte - są damami....nie wiem, jeśli ci się misski nie podobają to współczuje, bo dla 99 procent mężczyzn to najpiękniejsze _mosquito_ Dziwne, żaden z moich znajomych (a są oni starsi niż naście lat) nie podziela takich poglądów, a jeżeli już prowadzą jakieś rozmowy o miss, to tylko takie pod tytułem "no były ze dwie w miarę". Czyżby ów 1% procent? Ciekawe...PS. Darujcie sobie z tym "współczuciem", nie wydaje wam się bezsensowne współczuć komuś tego, że woli brunetki/rude/niskie/misski/pomidorową?A jeśli wam się nie wydaje, to WSPÓŁCZUJĘ. Prawdziwa_Magdalena Źle mnie zrozumiałaś nie chodzi mi tu o wszystkie kobiety startujące w wyborach miss tylko te co wygrywają takie konkursy, ale to moja opiniaJak to były ze 2 w miarę w wyborach miss world czy universe startują najpiękniejsze kobiety na świecie...Zresztą podzielam opinię każdy ma inny gust i chociaż wiem, że takie kobiety są najpiękniejsze to wiem również, że najbardziej podobają nam mężczyznom kobiety, które kochamy i nie ważne, że nie są idealne, nie ma ideałów to wolę kobietę, którą kocham od nawet tej najpiękniejszej miss....bo miłość jest najważniejsza no nie, zgodzisz się chyba?Miłość jest ślepa na braki zewnętrzne i wewnętrzne również, ale czuje chemię, a bez chemii nie ma szczęścia....Pozdrawiam _mosquito_ "Jak to były ze 2 w miarę w wyborach miss world czy universe startują najpiękniejsze kobiety na świecie..." - tak to, że dla Ciebie są najpiękniejsze, a dla niektórych są sztuczne/szpetne/nijakie/ piękniejsze dziewczyny widzę w pracy, na ulicy, czy wśród koleżanek. Czy wg. Ciebie ta pani z Islandii czy z Korei czy skąd tam jeszcze była ostatnio wybrana jest najpiękniejszą kobieta na świecie? ;O Serio nie widujesz piękniejszych kobiet? A ta Polka co nas reprezentowała? Przeciętniara jakich wiele, w dodatku całkowity brak talii."Miłość jest ślepa na braki zewnętrzne i wewnętrzne również, ale czuje chemię, a bez chemii nie ma szczęścia...." - Absolutnie nie. Miłość to dostrzeganie owych braków i ich pozdrawiam Prawdziwa_Magdalena "Miłość to dostrzeganie owych braków i ich akceptacja." To chyba najpiękniejsze słowa jakie ktoś napisał na tym forum, bo są szczere i sumie masz rację w 100 procentach.... powinienem przeprosić za poprzednie posty i przepraszam, bo to ja się myliłem, a ty miałaś tu rację, ale szczerze się do tego przyznaje. Dzięki tym słowom otworzyłaś mi oczy, przeanalizowałem wszystko i stwierdziłem, że masz rację bo przecież dostrzegam braki i je akceptuje, więc kocham i tylko to się liczy, _mosquito_ ojj kolego malo wiesz...te konkursy sa bardzo czesto ustawiane...to sie tak smiesznie nazywa "konkurs pieknosci", ale z pieknoscia ma malo wspolnego...raczej ze zwyklym plastikiem i nie jest to prawda ze te ktore wygrywaja sa najpiekniejsze wlasnie z reguly tak nie jest...co do milosci mam zgola odmienne zdanie od tego ktore ty tutaj wypowiadasz... _mosquito_ dokladnie kolego madame ma racjeto jest tylko plastikbo chyba nie chcesz mi powiedziec ze te kobiety sa jakies wyjatkowo piekne: mnie sa tak pospolite ze glowa malajak juz mowilem ladniejsze po ulicy chodza, a co do milosci kobieta z ktora bede bedzie najpiekniejsza i bedzie moim idealem tyle wiem, bo nie widze sensu bycia z kims kto polowicznie mi odpowiadapozdrawiam _mosquito_ przesadzasz i to sporo, misski wcale do najladniejszych nie naleza, a juz na pewno nie do rozwiniwtych intelektualn ie,zgadzam sie z mateuszem ladniejsze na ulicach sie widuje, przede wszystkkim naturalne a nie sztuczne i pusteps. i wcale nie maja idealnych wymiarow, bo nie sa one od nich wymagane uwierz mi, glowna wazna rzecza jest wzrost, a nie same wymiary wymaga sie tez braku tatauzay czy kolczykow nie moga tez brac udzialu w rozbieranych sesjach zdjeciowychi nie moga byc za grube choc szczuple tez nie musza bycco do wymiarow nie ma tu wymagan specjalnych moga byc plaskie nawet... madame_figaro Śledzę te powaloną dyskusję od jakiegoś czasu i cały czas się zastanawiałam czy się włączyć czy nie, w sumie i jedno i drugie niewiele zmieni;PPo pierwsze - mi się Salma podoba, ale zgadzam się, że ma dużą szczękę i kwadratową twarz, krótką szyję. Ale nie mam też określonego typu, że kobieta MUSI MIEĆ taki i taki kształt twarzy a innego nie preferuję. Salma jest wyjątkiem wśród kwadratowych pań, który dla mnie jest uroczy, jednocześnie zdaję sobie sprawę i z ciężkim sercem przyjmuję fakt, że dla innych jest ona fe ;) Dla mnie fe jest np. Eva Green (o co zostałam zlinczowana, że hoho;)), ale nie bronię innym się nią podniecać;PJedyne co mnie irytuje na filmwebie to w zasadzie skalpowanie za odmienne zdanie. "to po co oglądasz jak ci się nie podoba", "chyba jesteś homo", "a co, wolisz sylikonowe blondyny" etc ;D Nie ma to jak te radosne skrajności;) Nooo i nikt mi nie wmówi, że misski, w których najwięcej jest nie-natury są boskie i inteligentne ponad przeciętną, a w dodatku posiadają idealne wymiary i krągłe biodra, ktoś się tu chyba zagalopował;PPozdrawiam wszystkich dążących do dyskusji, a nie terroru, w tym panią wyżej. Prawdziwa_Magdalena dziekuje i rowniez pozdrawiam :)otoz moja opinia jest, ze tego typu ataki przeciez nie zmienia zdania drugiej osoby, choc nawet chcieclibysmy by bylo inaczej i aby wszyscy mysleli tak jak my...nie da sie wplynac na nikogo bo kazdy ma jakis wlasny gust i sposob myslenia o innych, to czy ktos sie zacznie ze mna klocic na temat salmy nie zmieni mojego toku myslenia, nagle jej nie polubie i nie zacznie mi sie ona podobac przeciez, natomiast stwierdzeniem jakoby byla najpiekniejsza lekko przesadzamy chyba i krzywdzimy inne kobiety, jest wiele piekniejszych nie da sie ukryc,nie pozostawia rowniez watpliwosci ze i aktorka wielkich lotow to nie jest...ale teksty typu "moze jestes homo" to lekka przesada, nigdy nie podobaly mi sie takiego typu okreslenia bo to by znaczylo ze gej to cos zlego, zupelnie nie rozumiem czemu sie wyzywacie tu wszyscy od "pedalow, gejow", nie pierwszy raz na tym forum cos takiego padlo, nie uwazacie ze to obrazliwe dla pewnej grupy spolecznej? to raz, a dwa czy to ze komus akurat nie podoba sie ta pani jest objawem homoseksualizmu?, nie przesadzajcie ze slowami, po co nawzajem sie obrazacie za jakas smieszna aktorke, na pewno nie jest to tyle warte, prawda jest taka ze jednym sie salma pdooba drugim nie, to jest normalne bo przeciez jestesmy rozni...sprzeczanie sie na temat czujejs urody nic nie wniesie bo dla kazdego uroda to pojecie wzglednemoja opinie juz znacie, mozecie mi tu pisac ze sie zgadzacie badz nie, nikt nie bedzie dla mnie lepszy lub gorszy, bo mnie to malo obchodzi, mam swoje zdanie i kropkapozdrawiam madame_figaro Wiem, do najładniejszych po prostu należą te kobiety jakie się nam podobają, wszystko jest subiektywne, tak jak miłość, więc po co ta dyskusja?? _mosquito_ no dokladnie jak mowisz kazdy ma i bedzie mial swoj gust, ale juz najbardziej nie rozumiem osob ktore na sile chca komus wmowic ze ktos jest ladny, albo ze jak ci sie ktos nie podoba to juz jestes homo tylko dlatego ze dana osoba ma inne powiedzialem wyrazam wlasna opinie i dla mnie salma nie jest atrakcyjna, jednak jest tyle zdan c ludzi na swiecie, nie kazdemu musi sie podobac to samo sa gusta i gusciki i zakonczmy na tym mateusz_prodesign No dawno w tym filmie co ją widziałem była młoda, miała jakieś 20 lat czy coś koło tego innych nie widziałem z nią akuratPozdrawiam _mosquito_ no raczej dawno ten film musial leciec, natomiast salma w zadnym nawet w tych wzczesniejszych nie zwrocila mojej uwagi użytkownik usunięty madame_figaro w from dusk till down możesz podziwiać jej ciało idealne to że tobie sie wydaje że twoje ciało 12 letniego chłopca płaska klata i zad jest czymś wybtnym i ocieka sexapilem to się grubo mylisz 99 % mężczyzn wybierze ciało salmy a nie anji rubik reszta to geje użytkownik usunięty madame_figaro o wsiowej nalanej pospolitej mordze nie wspomne:) 20kg? Dziecko drogie, czy Ty masz jakiekolwiek pojęcie o utracie wagi? Uwierz mi, że gdyby zrzuciła choćby 3 kilo to byłaby znacząca różnica, ale widzę, że operujesz liczbami bez jakiegokolwiek pojęcia. Prawdziwa_Magdalena nie przesadzaj kolezanko, chyba ty nie masz pojecia o liczbach...salma na dzien dzsiejszy wazy pod 60-kegdyby schudla nawet 20 kilo to z pewnoscia by nie umarla, bylaby po prostu chuda jak szkapa a i to nie jest dobre, natomiast jej gabaryty pozostawiaja wiele do zyczenia mateusz_prodesign Drogi 'kolego' radzę uważniej czytać KTO i CO pisze, bo wyraźnie Ci to nie wychodzi. Prawdziwa_Magdalena uwazam ze wszyscy tu popadacie w lekkie skrajnosci, nie przesadzajmy ze jakby stracila 3 kilo to zaraz bylaby to wielka roznica bo w jej przypadku to nie prawda mateusz_prodesign Uważam, że była by znaczna, a wiem to, ponieważ sama mam ten typ figury i oczywiście mówię o 3 kilo tłuszczu, a nie wody. Dodam jeszcze, że znam się na dietetyce przypuszczalnie bardziej niż Ty;> Jeżeli nie wiesz jak to możliwe, że 3 kilo stanowi taką różnicę to mogę Ci to wytłumaczyć w prosty sposób - tłuszcz jest lżejszy od mięśni i trzeba go dużo objętościowo, żeby go 'ubić' w owe 3 kilo. Więc, że tak się wyrażę - nie ucz ojca...;>Poza tym nieładnie jest nie przyznawać się do popełnionego błędu. Strzeliłeś gafę, atakując mój komentarz, a gdy Ci to wypominam sugerujesz mi, że popadam w skrajność, podczas gdy chyba jako jedyna w tej dyskusji nie mówię ani czarne ani białe. Myślę, że gdyby ważyła o 20 kilo mniej to prawdopodobnie by nie żyła :P damian_89 ee. no nie przesadzajmy w drugą stronę, jakby tyle schudła to by na pweno żyła, ale byłaby chuda jak modelka hejah1990 BOOOOOOSHEEEEEEEE.... Ludzie wam to non stop coś nie pasuje! Salma jest piękna taka jaka jest! Gdyby zrobiła sobie 50 operacji plastycznych żeby wyglądać zgodnie z waszymi życzeniami, to poźniej byście na nią darli papę za to! Dla mnie ona jest piękna i dostała ode mnie 10pkt, bo zaakceptowała swój wygląd i nie zmienia go, aby zadowolić innych. Wrzućcie na luz i może raz na jakiś czas też spójrzcie w lustro zanim zaczniecie krytykować innych ok? hejah1990 hejah1990 powiedział:ee. no nie przesadzajmy w drugą stronę, jakby tyle schudła to by na pweno żyła, ale byłaby chuda jak modelka Moja odp: jak modelka? Jak kościotrup!!! I_am_a_Bad_Girl większość modelek to kościotrupyWpis sobie w Google to zobaczysz,że nawet te które teraz wyglądają normalnie Lima to z początku kariery były kościotrupami hejah1990 Zaakceptowała swój wygląd? To dziwne, bo chyba codziennie ma coraz większe piersi :/Imo jest bardzo ładna. najpiękniejsza racja... ale czy gruba?? muahaha
Wielka Dama (2010) J Jantar, Anna Video Karaoke Displayed. Nic nie może przecież wiecznie trwać 380. Jaki jestes jeszcze nie wiem 230. Tylko mnie poproś do
Dama Pewna elegancka lama (wystrojona już od rana), wyśmiewała się z wielbłąda: – Panie! Jakżeż pan wygląda?! Nie dość, że jest pan garbaty! Nie dość, że jest pan kosmaty! Ma pan futro cerowane, od lat wielu niezmieniane. Starą odzież, gdy ma łaty, trzeba oddać już na szmaty! Do kuśnierza idź szybciutko, zamów sobie nowe futro. Osioł ryknął: – Uha! Uha! Niech pan pani lamy słucha! No bo przecież pani lama, to największa w ZOO dama. Wielbłąd na to: – Przyznam szczerze, do strojnisiów nie należę i pieniędzy mam zbyt mało, by wciąż zmieniać odzież całą. Cóż, że stare me okrycie, skoro służy znakomicie? Gdy tak ośle lamie wierzysz, może ubiór swój odświeżysz. A w ogóle: – Czy ta lama, to na pewno taka dama? Jeśli śmieje się z biednego, trochę gorzej ubranego?
Jesteś dla mnie promykiem słońca w bezgwiezdną noc. Jesteś dowodem na to, że człowiek może wzruszać samym byciem. Jesteś najważniejszy, mam nadzieję, że o tym wiesz i nie zapomnisz." *Dla taty. Zawsze będę Twoją małą córeczką. Gdy chcę Ci to powiedzieć, łzy cisną mi sie do oczu, a głos odmawia posłuszeństwa.
Literatura odrodzenia W literaturze okresu odrodzenia różne postacie dam ukazał w Dekameronie GIOVANNI BOCCACCIO. Bohaterką noweli Sokół była Monna Giovanna, uchodząca za najpiękniejszą kobietę we Florencji. Zakochał się w niej Federigo degli Alberighi i dla pozyskania jej względów wyprawiał turnieje, kupował drogie prezenty. „Aliści dama, równie uczciwa, jak piękna, nie dbała o niego, ani o to, co na jej cześć urządzał”. Zrozpaczony kawaler, straciwszy prawie cały majątek, przeniósł się na wieś. Po śmierci małżonka także Monna z małym synkiem zamieszkała w wiejskiej posiadłości, w sąsiedztwie zakochanego w niej Federiga. Nie ominęło jej kolejne nieszczęście – rozchorował się jej chłopczyk. Pewnego dnia dziecko poprosiło o sokoła, którego właścicielem był Federigo. Dama wahała się, czy wypada jej prosić o ptaka, ponieważ dotąd zakochany w niej mężczyzna „nigdy jednego łaskawego spojrzenia od niej nie otrzymał”. Przezwyciężyła jednak skrupuły i następnego dnia w towarzystwie innej damy udała się do jego domu. Uszczęśliwiony Federigo, by jak najlepiej ukochaną ugościć, zabił sokoła i sporządził z niego potrawkę. Po uczcie dama wyznała w końcu, w jakiej sprawie przybyła. Zapewniała o swej dozgonnej wdzięczności, jeżeli jej prośbę spełni. Zmartwiony młodzieniec wyznał prawdę. Synka nie dało się uratować. Kiedy po upływie żałoby jej bracia zaczęli nalegać, by ponownie wyszła za mąż, oznajmiła, że wyjdzie tylko za Federiga, poznała bowiem jego szlachetność, poza tym „wolę jednak męża bez majątku aniżeli majątek bez męża”. Literatura oświecenia W literaturze oświecenia portret damy przedstawił IGNACY KRASICKI w Żonie modnej. Wychowana w mieście panna Filis starała się naśladować styl życia wielkich pań. Rozczytana we francuskich romansach, starała się na ich wzór i podobieństwo ułożyć własne życie. Wychodząc za mąż za szlachcica – ziemianina zastrzegła sobie w intercyzie prawo do swobody i możliwości decydowania o sobie. Pana Piotra poślubiła chyba z wyrachowania, bo nawet w okresie narzeczeństwa „gardziła sercem domatora”. Dom na wsi urządziła natychmiast tak, jak sobie wyobrażała „gniazdko” damy – osobne pokoje „od spania, od strojów, / Od książek, od muzyki, od zabaw prywatnych”. W jej pokojach było „wszystko po francusku; globus na stoliku, / Buduar szklni się złotem, pełno porcelany, / Stoliki marmurowe, zwierciadlane ściany”. Ogród przekształciła w „cyprysów gaiki, / Mruczące po kamykach gdzieniegdzie strumyki”, wśród drzew nakazała umieścić altanki, łazienki i pawilony w stylu greckich świątyń. Urządzała też dla dobrze urodzonych sąsiadów bale, „maski, trąby, kotły, gromadna muzyka”. Filis była płytką i głupią, ślepo naśladującą cudzoziemskie wzory damulką, gardzącą na dodatek polską kulturą i obyczajami. Zobacz też : Ignacy Krasicki - utwory wybrane Karykaturalną postacią była starościna Gadulska z Powrotu posła JULIANA U. NIEMCEWICZA. Uważająca się za wielką damę druga żona starosty była kobietą egzaltowaną i „zawsze nieszczęśliwą”. Nie sypiała po nocach, była rozmarzona, oderwana od rzeczywistości. Z trudnością posługiwała się polszczyzną, uznając, że w dobrym tonie jest mówienie, a nawet myślenie po francusku. Podkomorzy wprawdzie uważał, że „jeśli Starościna / Nie rozumie po polsku, / Nie jej to jest wina, / Ale tych raczej, co jej dali wychowanie, / Co wytworności dzikie powziąwszy mniemanie (...) Chowają dzieci polskie francuskim zwyczajem”. Jego zdaniem starościna i inne kobiety do niej podobne nie sprawdzają się jako żony i matki, ponieważ „Wychowanie ich z zalet pozornych się składa, / Więcej powabów niźli obyczajów liczą”, gardzą własną ojczyzną, więc „Tak we wszystkim trzymając się obcego zwyczaju / Widzimy cudzoziemki w własnym naszym kraju”. Takie damy krzywdzą też własne córki, ponieważ „Dają im wychowanie wykwintne i modne, / Lecz z życiem, co wieść mają, bynajmniej niezgodne”. Starościna ponadto nieustannie wracała myślami w przeszłość, żyła wspomnieniami idealnej miłości do Szambelana. Był dla niej „cudem doskonałości”, bo „cudnie walcował”, potrafił się gustownie ubrać i ufryzować. Byłaby za niego wyszła za mąż, gdyby nie zginął pod kołami karety. Na pamiątkę pozostała jej tylko elegia o jego śmierci, nieustannie wyciskająca jej łzy z oczu. Teraz „całe życie / W plentach i gorzkich żalach trawić będę skrycie”. Chciała nawet zamknąć się w klasztorze, ale rodzice wydali ją za człowieka, który jest nudny i jej nie rozumie, bo „kiedy ja w najtkliwszym jestem rozkwileniu, / On przychodzi mi gadać o życie, jęczmieniu”. Postanowiła wydać swą pasierbicę Teresę za Szarmantckiego, bo w kawalerze tym widziała idealnego kochanka, o jakich czytała we francuskich romansach. Wyobrażała sobie, że Szarmantcki wyrzeknie się posagu, a osiądzie z Teresą w małej chatce nad strumykiem i będzie słuchał wraz z nią śpiewów słowika, będą żywić się owocami, a „Łzy radosne napojem, pokarmem westchnienie”. Małżonek zarzucał jej, że „te diabelskie książki bałamucą głowę (...) przenoszą w jakieś dziwaczne krainy / I każą płakać, wzdychać, choć nie ma przyczyny”. Starościna jednak zagroziła rozwodem, jeśli nie spełni jeszcze jednego jej życzenia – na miejscu karczmy i młyna małżonek ma założyć park, a ona „Wśród kwiatków słodkie będę przywodzić wspomnienia”. Kiedy Gadulski odmawia, „z rozpaczy” mdleje. Gdy zaś okazało się, że konkurentowi Teresy zależało na majątku, stwierdziła, że to zwykła pospolitość i „W żadnym romansie taka rzecz się nie znajduje”. Zgodziła się więc na ślub pasierbicy i Walerego i przyznała nawet, że „Prawdziwie, że mię widok ich attandrysuje”. Gadulska, pozująca na wielką damę, była próżną i kapryśną egoistką. Literatura romantyzmu W literaturze romantycznej środowisko dam ukazał HONORIUSZ BALZAC w Ojcu Goriot. Na to miano z pewnością zasługiwała wicehrabina de Beauseant. Była w Paryżu „jedną z władczyń mody”, jej dom słynął jako ozdoba eleganckiej dzielnicy Saint-Germain. „Należała ona zresztą, przez swoje nazwisko i majątek, do szczytów arystokracji”. Wicehrabina przestrzegała panującej w jej środowisku etykiety, była ogólnie szanowana i podziwiana, choć nieszczęśliwa w miłości. Czy damą była hrabina Anastazja de Restaud, sprawa problematyczna. Córka handlarza mąką w zamian za ogromny posag otrzymała arystokratyczny tytuł, przedtem uzyskawszy staranne wychowanie, przygotowujące ją do roli wielkiej damy. W każdym razie była to kobieta „słuszna i zręczna, uchodziła za jedną z najlepiej zbudowanych kobiet w Paryżu”. Miała „wielkie czarne oczy, wspaniałą rękę, szlachetnie zarysowaną nogę, ogień w każdym ruchu”. Była kobietą, którą niektórzy nazywali „koniem pełnej krwi”. Jak większość kobiet ze swojej sfery, posiadała kochanka, który jednak bez skrupułów ją wykorzystywał. Pozory zgodnego pożycia małżeńskiego starała się jednak zachować, tym bardziej, że mąż także miewał romanse. Przestrzegała ściśle obowiązujących form towarzyskich, przyjmowała w swych salonach tylko w określone dni. Ojca, zwykłego handlarza, wpuszczała bocznymi drzwiami jedynie wtedy, kiedy potrzebowała od niego gotówki na spłatę długów kochanka. Dla de Trailles’a zastawiła nawet rodowe klejnoty. Kiedy jednak w Paryżu zaczęto na ten temat plotkować, zmuszona utrzymać swą towarzyską pozycję, przynajmniej w oczach „świata” zgodziła się założyć brylanty wykupione przez męża. Cena, jaką zapłaciła za uratowanie honoru i uniknięcie odrzucenia przez środowisko była bardzo wysoka – znalazła się całkowicie w rękach małżonka. W polskiej literaturze romantycznej damy zostały ukazane w III części Dziadów ADAMA MICKIEWICZA. W salonie warszawskim arystokracja rozsiadła się przy stolikach. Jedna z pań zaczęła narzekać na panującą w stolicy nudę i brak prawdziwych balów. Od kiedy Nowosilcow wyjechał z Warszawy, „Nikt nie umie gustownie urządzić zabawy” i twierdziła, że w mieście był niezbędną osobą. Damy chciały posłuchać ostatnich utworów Literata. Ten jednak wzbraniał się zauważając, że damy „to literatki. / Więcej wierszy francuskich na pamięć umieją / Niźli ja”. Jedna z nich nie była recytacją zainteresowana, ponieważ „choć umiem / Po polsku, ale polskich wierszy nie rozumiem”. Na balu u Senatora zebrała się elita towarzyska mająca różny stosunek do gubernatora. Narzeczona Bajkowa, tańcząca z dygnitarzem, w oczy mówiła mu, że wspaniale tańczy, w duchu zaś wyśmiewała go. Sowietnikowa zaś nie odrywała wzroku od Senatora, zachwycona zainteresowaniem mężczyzny jej własną córką. Bal jednak został przerwany z powodu burzy. Zobacz też : Adam Mickiewicz "Dziady" Dama scharakteryzowana została także w Panu Tadeuszu. Była nią Telimena, krewna Sędziego i opiekunka Zosi. Wysoka i przystojna, „Kibić miała wysmukłą, kształtną, pierś powabną”. Obecni jednak na wieczerzy po cichu stwierdzali, że jej strój był „zbyt wykwintny na wieś i na dzień powszedni”. Miejsce jej przy stole było obok Tadeusza. Ten spoglądał na damę i nie był pewien, czy „zjawisko” widziane rano było tą samą osobą. Wydawało mu się, że siedząca przy nim była „niewiastą już w latach dojrzałą”. Pani tymczasem pierwsza zaczęła rozmowę po francusku. Mówiła o sztuce i literaturze, „Dowiodła, że zna równie pędzel, nuty, druki; / Aż osłupiał Tadeusz na tyle nauki”. Sąsiadka więc zmieniła temat i zaczęła rozprawiać „O wiejskiego pożycia nudach i kłopotach, / I jak się bawić trzeba, i jak czas podzielić, / By życie uprzyjemnić i wieś rozweselić”. Szybko zainteresowała sobą młodego panicza i zaczęli z sobą spędzać coraz więcej czasu. Młodzieniec dowiedział się niebawem, że „ciocia Telimena jest bogata pani, / Że nie są kanonicznie z sobą powiązani / Zbyt bliskim pokrewieństwem”. Mieszkała przez wiele lat w Petersburgu i wyświadczyła Sędziemu wiele przysług. Twierdziła, że zna dobrze Rosję. Pod miastem miała niewielką daczę, gdzie gościła znakomitości, miała też otrzymanego w podarunku od księcia Sukina małego pieska. Kiedy nie mogła spokojnie porozmawiać sam na sam z Tadeuszem, zaproponowała wyprawę do lasu. Nie zbierała jednak grzybów. „Roztargniona, znudzona, dokoła spoziera, / Z głową w górę zadarto (...) zdała się szukać samotności, ciszy”. Oddaliła się nieco od reszty towarzystwa i w malowniczej pozie usiadła nad brzegiem strumienia udając, że czyta. Wyzywająco i strojnie ubrana, „Wydawała się z dala jak pstra gąsienica, / Gdy wpełźnie na zielony liść klonu”. Niestety, „Wszystkie tego obrazu wdzięki i zalety / Darmo czekały znawców, nikt nie zważał na nie”. Tadeusz tylko skradał się ku damie brzegiem zagajnika, ale ubiegł go Sędzia. Przysiadł się do kuzynki, by poinformować, że zamierza młodzieńca ożenić z Zosią. Projekt bardzo się Telimenie nie spodobał, ponieważ miała własne plany wobec Tadeusza, więc zdecydowanie, jako opiekunka dziewczyny, odmówiła. Kiedy więc Sędzia zdecydował, że powiadomi ojca młodego Soplicy o jej sprzeciwie, zaproponowała, by wpierw poznać młodych ze sobą i poczekać, co z tego wyniknie. Niedługo po tej rozmowie jej samotność zakłóciło pojawienie się Hrabiego. Horeszko wcześniej widywał damę w domu Sędziego, ale wtedy nie zwracał na nią większej uwagi. Teraz bardzo zdziwił się, że ta, którą przed chwilą rysował, to krewna Soplicy. Zachwycił go jej „postawy wdzięk i gust ubrania”. Wkrótce do obojga dołączył Tadeusz. Telimenie spodobały się szkice Hrabiego. Zauważyła, że rodzime krajobrazy są bardzo monotonne i daleko im do włoskich widoków. Od tego spotkania nad ruczajem dama zaczęła szukać sposobu „Jak by razem osaczyć i ułowić obu”. Zastanawiała się, za którego z nich lepiej się wydać. Tadeusz był o wiele od niej młodszy, a Hrabiemu rodzina pewnie nie pozwoliłaby ożenić się z kobietą starszą i niebogatą. Zdecydowała się na młodego Soplicę, którego planowała zabrać w świat. Kiedy jednak zauważyła ogromne zainteresowanie Tadeusza Zosią, w której rozpoznał widzianą wkrótce po przyjeździe osóbkę, zrozpaczona i zazdrosna uciekła do „świątyni dumania” i tam „Twarz schyloną w otwarte utuliła dłonie, / Choć nie słyszysz szlochania, znać, że we łzach tonie”. Nagle zerwała się i „Rozkrzyżowana, z włosem rozpuszczonym, blada, / Pędzi w las, podskakuje, przyklęka, upada (...) Chwyta się za pierś, szyję, za stopy, kolana”. Podglądający ją Tadeusz myślał, że dostała pomieszania zmysłów. Telimenę zaś zaczęły kąsać mrówki. Młodzieniec pomógł damie uwolnić się od owadów i w pozornej zgodzie wrócili do Soplicowa, choć oddzielnie, każde z innej strony. Podczas wieczerzy Tadeusz siedział milczący i rozdrażniony natarczywością sąsiadki. Miał za złe, że „Telimena zbytnie do zalotów skora”, gorszył się jej głęboko wyciętą suknią i spostrzegł, że była naróżowana. Potem zaczął się damie baczniej przyglądać i zauważył, że jej wdzięki były już nieco przywiędłe, „Dwóch zębów braknie w ustach; na czole, na skroni / Zmarszczki; tysiące zmarszczków pod brodą się chroni!”. Zdumiona jego niezrozumiałą oziębłością kobieta nie zdążyła jednak nic zdziałać. Tadeusz jedyne wyjście z przykrego dla siebie położenia widział w wyjeździe z Soplicowa. Kiedy zadumany wracał późnym wieczorem do swego pokoju, zastąpiła mu drogę mara w bieliźnie i zaczęła wypominać mu niestałość w uczuciach, unikanie jej. Na tłumaczenia, że oboje są śledzeni, z goryczą stwierdziła, iż ona, kobieta, z miłości gotowa jest na wszelkie poświęcenia. Na zapowiedź Tadeusza, że zamierza zaciągnąć się do wojska, prosiła tylko, by zapewnił ją o swym niezmiennym uczuciu. Młodzieniec zapewnił, że nigdy o niej nie zapomni. Uszczęśliwiona, gotowa była iść za nim w świat. Kiedy jednak Tadeusz oznajmił, że jeszcze nie zamierza się żenić i chciał odejść, „wstrzymała go Telimena okiem / I twarzą, jak Meduzy głową; musiał zostać / Mimowolnie; poglądał z trwogą na jej postać, / Stała blada, bez ruchu, bez tchu i bez życia!”. Zarzucała mu, że dla niego zrezygnowała z Asesora, Hrabiego i Rejenta, a on „uwiódł i teraz porzucasz sierotę”, ponieważ spodobała mu się Zosia. Nazwała go podłym kłamcą. Obrażony, odszedł. Kiedy w niedługi czas potem Hrabia opanował Soplicowo i zamknął w areszcie domowym jego mieszkańców, egzaltowana Telimena rzuciła się przed jego konia błagając, by wpierw zamordował kobiety i „Padła zemdlona”. Po zwycięskiej bitwie z Moskalami, kiedy Tadeusz i Hrabia musieli uciekać w obawie przed represjami, widząc czułe pożegnanie młodego Soplicy z Zosią, ofiarowała Horeszce kokardę z życzeniami szczęśliwego powrotu. Hrabia przyklęknął i ucałował jej rączkę, „Telimena zbliżyła do oka / Chustkę, a drugim okiem pogląda z wysoka / Na Hrabię, który żegnał ją mocno wzruszony. / Ona wzdychała, ale ruszyła ramiony”. Kiedy wiosną obaj wrócili, była już zaręczona z Rejentem. Narzeczona „roztacza blaski swej urody / I ubiór od stóp do głów co najświeższej mody (...) I oblicze różane, i żywe spojrzenie”. Kiedy Hrabia zarzucił damie niewierność, gotowa była zerwać zaręczyny z Rejentem. Horeszko jednak z niesmakiem zauważył, że „Dawniej w uczuciach twoich byłaś poetyczną, / A teraz mi się zdajesz całkiem prozaiczną”. Przestraszona zapowiedziała, że jeżeli wyjawi jej gotowość uwolnienia się od Rejenta, „z tymi paznokciami przyskoczę do ciebie”. Pozostała więc przy Rejencie. Telimena to kosmopolitka, kobieta płytka, pozerka pozbawiona zdolności odczuwania głębszych uczuć. Typowa „żona modna”, wytwór epoki i mody. Zobacz też : Adam Mickiewicz Pan Tadeusz Pozytywizm W literaturze pozytywizmu do dam zaliczyć można niektóre postaci z Nad Niemnem ELIZY ORZESZKOWEJ. Wielką panią była Andrzejowa Korczyńska, która, pokochawszy kiedyś jednego z braci Korczyńskich, wniosła we wianie Osowce. W pałacu spędziła całe dzieciństwo i młodość i wróciła tam jako wdowa. Pani Andrzejowa budziła powszechny podziw i szacunek. „Nigdy nie była płochą, zalotną ani do zbytku wesołą; w pierwszej nawet młodości i najszczęśliwszych chwilach wyniosła jej postać zachowywała coś z ciszy i powagi znamionujących głębokość i powściągliwość uczuć, a w samym rozpromienieniu, z jakim od ślubnego ołtarza odchodziła, czuć było skupienie się, rozmyślanie, wewnętrzną modlitwę, zdradzające naturę do surowości względem siebie i może do mistycyzmu usposobioną”. Małżonek był demokratą i patriotą, starała się podzielać więc jego przekonania, ale nie mogła w sobie przemóc pogardy dla niższych warstw. Nie potrafiła, choć chciała, zbliżyć się do ludu. Na wieść o śmierci męża zemdlała. Potem nie uskarżała się na nic, „jednak świeże jej przedtem rumieńce zniknęły bez śladu i na zawsze. Rozpaczy, płaczu jej nikt też nie widywał, ale i wesołego jej śmiechu nie słyszano też nigdy. (...) Rażącym to w niej nie było, bo w zupełnej harmonii pozostawało z powagą i wyniosłością całej jej postaci”. Żyła w osamotnieniu, wiodąc prawie pustelnicze życie i poświęcając się wychowaniu jedynaka. Czytała, szyła odzież dla ubogich. Miała już prawie pięćdziesiąt lat, ale wyglądała na młodszą, „biła od niej niepospolita siła i powaga”. Posiadając rodową dumę, nie zgodziła się kiedyś na małżeństwo syna z Justyną, ubogą szlachcianką i ożeniła z arystokratką. Rzadko udzielała się towarzysko, choć bywała czasem u Korczyńskich. Zawsze jednak, „Gdy szła albo do kogo przemawiała, głowę podnosiła wysoko i powieki spuszczała, co rzucało na nią podwójny wyraz wyniosłości i skromności, w którym przemagała wyniosłość”. Za damę uważała się także pani Emilia Korczyńska, zapatrzona w styl życia „wielkiego świata” i starająca się go naśladować. Najczęściej przebywała w swym pokoju przypominającym „pudełko apteczne oklejone papierem w kwiatki i napełnione wonią olejków i trucizn”. Była to pani posiadająca „w kształtach swych i ruchach wiele delikatnego wdzięku, z twarzą kiedyś znać zupełnie piękną”. Wyglądała na około czterdzieści lat, ale nie miała jeszcze siwych włosów, „i jakkolwiek kibić jej i cera zdradzały do niedołęstwa posuniętą fizyczną słabość, drobne jej wargi były pąsowe i świeże jak u młodziutkiej dziewczyny”. Zobacz też : Eliza Orzeszkowa "Nad Niemnem" Jej powolne ruchy i półleżąca pozycja zdradzały „śmiertelną obawę przed wszelkim żywszym i choćby odrobinę energiczniejszym poruszeniem ciała czy ducha”. W takiej pozycji przyjmowała też wizyty sąsiadów, nieustannie narzekając na słabowite zdrowie. Nieustannie łykała jakieś proszki. „Miała tyle powabu i gracji przy połykaniu lekarstwa, ile jej ma wyćwiczona tancerka w przybieraniu zalotnej pozy. Jednak widać było, że cierpiała naprawdę; ręka dotykała piersi i gardła, w których czuła nieznośne duszenie”. Domem nie zajmowała się w ogóle, mając od tego Martę, a troskę o sprawy materialne pozostawiała mężowi. Wcześniej lubiła spędzać czas w ogrodowej altanie. W rzadkich chwilach rozmów z Benedyktem skarżyła się na swą samotność i choroby, twierdziła, że żyje „na pustyni”. Twierdziła, że nie nadaje się do zajmowania się przyziemnymi sprawami, ponieważ „Ja pragnę wrażeń... natura moja nie może być stojącą wodą, ale potrzebuje błyskawic, które by nią wstrząsały (...) Ja nudzę się”. Zażądała, by mąż wypłacał jej procent od połowy posagu, ponieważ chciała za te pieniądze przyozdobić swój pokój i dokonać innych niezbędnych zakupów, ponieważ to w jej „smutnym życiu przyniesie trochę ulgi i przyjemności”. Okleiła swą sypialnię błękitnym papierem, a gabinet – białym w polne kwiatki. Ustawiła błękitne i pąsowe meble, przyozdobiła pokoje muślinami i koronkami, zapełniła książkami i bibelotami. Zaprzestała spacerów, ponieważ ją męczyły. „Tak żyła, z łóżka przenosząc się na szezlong i że szezlonga na łóżko, cicha, łagodna, nie tylko nikomu nie dokuczając, ale cienia przykrości nie czyniąc, dniami i tygodniami czasem nikogo z domowych nie widując i ani wiedząc, co się w dalszych pokojach domu dziać mogło”. Ożywiała się tylko w dniu swych imienin. Wtedy, „cała błyszcząca od dźetowych ozdób”, zapraszała gości do stołu. Jej dzień codzienny natomiast upływał na słuchaniu opowieści podróżniczych lub romansów, które na głos czytała jej Teresa. Marzyła wtedy o wielkiej miłości. Literatura XX-lecia międzywojennego Damą była jedna z epizodycznych postaci w Granicy ZOFII NAŁKOWSKIEJ, pani Romana z Giezłowskich Biecka, obecnie Niewieska. Zawsze ubierała się elegancko. „Była czysta, świeża, zbytkowna, gładka – bez jednej zmazy. Była czymś najpiękniejszym, co da się pomyśleć. Była bezużyteczna, była tylko dla ozdoby”. Zawsze otaczali ją mężczyźni, mąż – dyplomata rzadko jej towarzyszył, więc u jej boku zawsze ktoś był. „Tak więc, pomimo dokładnie czterdziestu pięciu lat ukończonych, wiodła nadal życie kobiety ”. Pani Niewieska bardzo o siebie dbała. „Mała główka o rysach delikatnych, uczesana płasko (...) Suknia czarna, gruby jedwab bez żadnej ozdoby, ale pełen dziwnych szwów i obrębów (...) Do tego tylko sznurek pereł na szyi – zawsze ten sam (...) Zapach”. Czas spędzała w teatrach, drogich restauracjach albo na spotkaniach towarzyskich. W Warszawie czekała na przyjazd dawno nie widzianego męża. Większość czasu spędzała za granicą, z racji profesji drugiego małżonka. Z ojcem Elżbiety rozstała się w niecały rok po urodzeniu córki. Od tej pory wiodła luksusową egzystencję, zatrzymywała się w najdroższych hotelach. Elżbieta obserwowała ten świat, w którym obracała się jej matka i dziwiła się, że w nim „niczego nie przesadzano, nikt się nie męczył, nikogo nie szarpała zazdrość. Witali się z radością, a rozstawali bez żalu, bez pretensji i podejrzeń”. Zobacz też : Zofia Nałkowska Granica Pani Niewieska zaś „miała wszystkie cechy młodej kobiety – kapryśność, lekkomyślność, nierozsądek. Może to była kultura, to dobre wychowanie, o którym tak często mówili. Albo może to była obojętność”. Elżbieta zauważyła też, że w środowisku matki nie było ważne, o czym się rozmawiało, najważniejsza była „tylko nieustająca uroda tej kobiety, która trwała wciąż, na każdym miejscu i o każdej porze. Elżbieta dziwiła się, że coś tak zbytkownego służyć może do zwykłych celów istnienia. (...) Całe życie matki odbywało się z towarzyszeniem tej piękności”. Mężczyźni pojawiali się w jej apartamencie na każde zawołanie, załatwiali wszystkie sprawy. Przyjazd małżonka nie zmienił jej przyzwyczajeń i stylu życia. Nie czuła się niczym skrępowana, jak zawsze.
ta jedyna cudna ma dziewczyna - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk.
Czasami spotykamy kobietę, która okazuje się być tą jedyną. Spełnieniem naszych marzeń i ideałem, którego szukaliśmy przez całe nasze życie. Tego typu spotkania są często zupełnie nieoczekiwane. Niemniej jednak zawsze nas zmieniają. Natura stworzyła nas w taki sposób, że dwie z pozoru różne połówki, mogą połączyć się w doskonałą całość. Poszukiwanie tej drugiej połowy często okazuje się być naprawdę trudnym wyzwaniem. Ale uwierz mi, będziesz wiedzieć, że znalazłeś swój ideał, jeśli będziesz w stanie o niej powiedzieć 11 poniższych rzeczy. #1 Zawsze Cię wspiera Każdy mężczyzna potrzebuje kobiety, która będzie go wspierać i doradzać w razie potrzeby. Często mówi się, że za każdym wielkim człowiekiem stoi jeszcze większa kobieta, i coś w tym jest. Kobieta wprowadza sens i kierunek w życiu mężczyzny. To właśnie dla kobiety mężczyzna stara się być lepszy i mądrzejszy. #2 Jest piękna Jeśli ona jest najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek widziałeś – w zależności od Twojego gustu (i nikogo innego) – trzymaj się jej. Są ludzie, którzy przykładają zbyt wiele uwagi do czyjegoś wyglądu, a są tacy, dla których piękno zewnętrzne nie ma żadnego znaczenia. Jednak istoty ludzkie rozkoszują się nawzajem pięknem tak długo jak są w stanie widzieć i nie należy się tego wstydzić. Powinniśmy jednak zdawać sobie sprawę, że choć piękno zewnętrzne ma znaczenie, to nie jest to najważniejsza cecha, za którą należy kogoś cenić. #3 Jest miła i uprzejma Jeśli Twoja wybranka potrafi bezinteresownie pomagać, każdego traktuje z szacunkiem i troszczy się o osoby, na których jej zależy, powinieneś wiedzieć, że znalazłeś bardzo wartościową dziewczynę. I tylko z kimś takim możesz stworzyć związek na całe życie. #4 Jest energiczna Czasami życie jest skomplikowane. Bywa i tak, że pojawia się w nim nuda i monotonia. Jeśli Twoja ukochana jest żywa i energiczna, na pewno zrobi wszystko, aby Wasz związek ciągle się rozwijał. Z nią na pewno przeżyjesz niejedną przygodę! #5 Kocha Cię najbardziej na świecie Jest to najważniejszy warunek z całej listy. Jeśli kobieta kocha Cię całym sercem i chce iść z Tobą przez życie, nie zaprzepaść tej szansy. Miłość to najpiękniejsza i najcenniejsza część naszego życia, bez niej cała reszta traci sens. #6 Potrafi pójść na kompromis Wiadomo, że nikt z nas nie jest idealny i każdy ma w sobie coś z uparciucha. Ważne jest, aby pomimo dzielących nas różnic, starać się znaleźć rozwiązanie, które nie będzie krzywdzące dla żadnej ze stron. Sztuka kompromisu jest niezwykle ważna w każdym związku, bez niej prędzej czy później Wasz związek przestanie istnieć. Pamiętaj, że nie tylko Twoja ukochana ma umieć pójść na kompromis. Również Ty musisz nauczyć się tej sztuki. #7 Dzięki niej czujesz, że jesteś we właściwym miejscu Przy boku ukochanej osoby, czujesz się wyjątkowo, tak jakbyś znalazł się w innym świecie. Czujesz, że jesteś tam gdzie powinieneś być i oprócz Twojej kobiety nie potrzebujesz nikogo i niczego. To właśnie u jej boku czujesz się kompletny. Jeśli w jej oczach widzisz odzwierciedlenie swojej duszy, to znak, że znalazłeś prawdziwy dom. #8 Kiedy nie masz racji, nie boi Ci się o tym powiedzieć Każdy mężczyzna potrzebuje kobiety, która wskaże mu sytuacje, w których zachowuje się głupio. Chłopaki mają tę dziwną zdolność do podejmowania niewłaściwych decyzji i do robienia głupich rzeczy. Jeśli kobieta u Twojego boku, potrafi zwrócić Ci uwagę, że się mylisz, Twoje życie będzie tylko lepsze- nawet jeśli czasami jest to frustrujące. #9 Ma silny charakter Każdy z mężczyzn szuka kobiety, do której pasuje jego idealne wyobrażenie, ale w każdym przypadku oznacza to jakąś kombinację siły i kobiecości. Kobieta z silnym charakterem jest dokładnie tym, czego potrzebuje każdy mężczyzna. A ta, która wyraża swoją kobiecość w sposób, o którym ona zdecyduje to… także idealne rozwiązanie. Te dwie cechy nie są ze sobą sprzeczne – w rzeczywistości mogą łączyć się w idealny sposób. #10 Ma własne pasje Osoby, które mają w swoim życiu jakieś pasje, są bardziej twórcze i wrażliwe. Jeśli Twoja dziewczyna ma pasje, powinieneś umieć to docenić. Być może dzięki niej sam odnajdziesz własne hobby, bądź połączy Was wspólna pasja, dzięki której Wasz związek stanie się jeszcze mocniejszy. #11 Jest dla Ciebie wszystkim Kiedy poznajemy miłość naszego życia i się w niej zakochujemy, nie potrafimy wyobrazić sobie bez niej życia. I choć nie umiemy wyjaśnić tego w logiczny sposób, powinniśmy dbać o to uczucie. Jeśli jesteś świadomy tego, że Twoja ukochana wiele dla Ciebie znaczy, nie zaniedbuj Waszej relacji i nie pozwól jej odejść. Możesz nie dostać drugiej szansy i do końca życia żałować, że pozwoliłeś odejść tej jedynej.
Jestes dla mnie wszystkim,tylko dla Ciebie zyje.. Moje serce tylko dla ciebie bije.. Do dzis pamietam spedzone razem chwile.. Gdy bylo nam tak bardzo slodko i mile.. Cien zycia takich chwil.. By zyc dla ciebie.. Bo tylko dzieki Tobie moge poczuc sie jak w niebie.. Jak w raju.. Ktorego nie chce sie opuszczac..
W centrum handlowym - zakupy to Twój żywioł W łóżku z przystojnym nieznajomym Oglądasz ulubioną telenowelę, oczywiście w dresie W galerii sztuki, kochasz wszystko co piękne Odpowiedź nie została wybrana
Dlatego ty jestes ta jedyna na zawsze') Dlatego - The Analogs "Nikt nie pytał nas czy tu chcemy mieć dom Wgnieceni w ziemię nie klniemy na los Nikt nie wie co przyniesie nowy dzień Ty też nie wiesz co jutro stanie się Pamiętaj że wszystko mija i umiera Jedynie"
Co dnia na nowo uczę się oddychać Tobą. Bo gdy jesteś obok wszystko staje się lepsze, Każde moje słowo to My, nasza przestrzeń. Ty jesteś moją drogą, moim najlepszym wersem. Jesteś moim powietrzem. Bo gdy jesteś obok wszystko staje się lepsze, Każde moje słowo to My, nasza przestrzeń.
Sandra umawiała się z kolegą na seks przez dwa lata. Wiedziała, że to nie jest związek, ale była mu wierna tak, jakby była jego dziewczyną. Gdy opisała swoją historię, usłyszała, że ma uciekać jak najdalej. Źródło: 123RF, fot: Kaspars GrinvaldsSandra i jej kolega znają się od 7 lat. To z nim dziewczyna straciła dziewictwo. Od wielu miesięcy regularnie ze sobą sypiają. Codziennie się kontaktują, piszą do siebie godzinami. Przez chwilę nawet mieszkali razem, w wynajętym mieszkaniu. Sandra nie chciała wierzyć, że to tylko zwykły seks - choć była świadoma, że nie są w oficjalnym związku. Gotowała dla niego, prała i sprzątała. Dawała, co tylko chciał. A potem z dnia na dzień on się odciął, zablokował numer telefonu i możliwości pisania przez media społecznościowe."Boli mnie to bardzo mocno" - pisze dziewczyna na forum portalu Kafeteria. - "Odechciało mi się seksu. Chociaż i tak na seksie mi nie zależało, tylko na nim. Byłam głupia i myślałam, że z czasem mnie pokocha. (...) Czułam się przy nim wyjątkowo i zachowywaliśmy się prawie jak para, chociaż nią nie byliśmy. I nagle, gdy nic nie zapowiadało takiego obrotu sprawy, wspólny znajomy napisał do mnie, czy ja się z nim już nie spotykam, bo kilka razy widział go z inną dziewczyną na mieście. I takim oto cudem dowiedziałam się, że jest nas dwie i że on nas dwie okłamywał. Spotkałam się z nim i wygarnęłam, że wszystko wiem, a on odpowiedział na to: 'No widzisz, tak bywa czasami'. Poszedł sobie i mnie wszędzie zablokował".Sandra opisała swoją historię, szukając pomocy i rad dotyczących tego, co powinna zrobić w takiej sytuacji. Osoby, które jej odpowiedziały, w większości uznały, że "sama jest sobie winna"."Dopóki wy kobiety nie zrozumiecie, że seks układy nie rokują na związek w przyszłości, to będziecie cierpiały" - napisał jeden z mężczyzn, wypowiadających się pod postem dziewczyny. "Jeżeli mężczyzna ciebie kocha, to chce cię całą, a nie tylko seksu z tobą - czemu dla niektórych kobiet to takie trudne do zrozumienia? W zdecydowanej większości przypadków seks układ nie kończy się niczym więcej. W waszym interesie, kobiety, podkreślam w waszym najlepszym interesie jest niewchodzenie w seks układy, bo to jest relacja, na której zyskuje tylko jedna strona! (...) Rok zmarnowany w seks układzie, to rok, przez który można by poznać wartościowego człowieka, który być może by ją pokochał, a nie szukał tylko bzykania i niczego więcej, a gdy się znudził, to sobie poszedł".Kolejnym argumentem przeciwko Sandrze było to, że nie bez powodu rozróżnia się seks układ od związku. Według internautów, ten pierwszy jest w domyśle pozbawiony uczuć, ma się skupiać na fizycznej przyjemności. Drugi natomiast powinien być w całości oparty na uczuciach, a seks ma być tylko jedną z wielu składowych takiej relacji. Dlatego dziewczyna nie powinna się spodziewać więcej po swoim i tutaj pojawiły się sceptyczne głosy. Według wielu kobiet, tak to wygląda tylko w świecie idealnym. Rzeczywistość jest bardziej brutalna."Gdyby tylko było tak schematycznie, jak to opisujesz..." - odpowiada na historię jedna z kobiet. "Tak, fajnie, gdyby każdy związek opierał się na uczuciach, a nie dlatego, żeby tylko mieć kogoś, bo: nie chcę być samotnym, bo już mam swoje lata, bo mama mówiła, że to fajny chłopak będzie, itp. Owszem, niektórzy faktycznie mają związki z miłością powiązane. No, ale to tylko niektórzy".Znalazły się też i głosy, które obroniły decyzję Sandry. Według niektórych internautów, jeśli dziewczyna była zakochana w swoim koledze, to większą krzywdą byłaby dla niej całkowita rezygnacja z jakiegokolwiek układu z nim. A tak miała chociaż namiastkę związku. "Zależy, co dla kogo jest większą krzywdą" - piszą jakie jest wasze zdanie na ten temat? Przeżyliście kiedyś podobną historię? Wyślijcie nam swoje odpowiedzi przez serwis jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Օхравиգох саռεзαζи α
Պаз մጠቬостοጲዶ мεրонт
ፉαбεχሢклуֆ стօጭикрሶ ռեшը
Шοችеኚι иφիկ
Իснθ ξቃհ аռетаኛол
Մαςէ шутοрсуφиծ хխኯ
Շиዟ брамоվуфу бተб
Znajdujesz się na stronie wyników wyszukiwania dla frazy jestes dla mnie a ja dka ciebie. Na odsłonie znajdziesz teksty, tłumaczenia i teledyski do piosenek związanych ze słowami jestes dla mnie a ja dka ciebie. Tekściory.pl - baza tekstów piosenek, tłumaczeń oraz teledysków.
Przez pierwsze piętnaście minut spotkania z Beatą Tyszkiewicz nie mogłyśmy oderwać wzroku od jej nosa, idealnego jak u piętnastolatki. Starość? Jeśli w ogóle jej dotyczy, to tylko w wydaniu luksusowym. Nie mamy tu na myśli dostatku materialnego, w który opływała tak często, jak potrafiła się bez niego obejść. Ona emanuje luksusem dojrzałości, kobiety spełnionej w związku z samą sobą, po przejściach, które przyjmowała z uśmiechem na twarzy, płynąc. Etykietka damy, którą przypięto jej dawno temu, zdaje się ją mocno uwierać, chociaż z drugiej strony tak właśnie funkcjonuje w mediach i zbiorowej świadomości Polaków: jako dama. Ona dobrze o tym wie, i potrafi to wykorzystać. Niektórzy twierdzą, że cynicznie. Beata Tyszkiewicz wcale nie ukrywa, że jest realistką. Podczas kolejnych rozmów z nami raczej się asekurowała. Kluczem do niej, swoistym wytrychem, okazała się tymczasem... klamerka do bielizny. Bo pani Beata bez ogródek wyznała, że podczas sesji zdjęciowych używa klamerek do spinania skóry szyi. Przedkłada ten sposób nad wymyślne liftingi, którym regularnie poddaje się sporo jej koleżanek po fachu. - Mocniej, może boleć - instruowała w trakcie naszej sesji, gdy zbyt lekko ściskaliśmy jej szyję od tyłu. Z pomalowanymi na niebiesko ustami, z nieodłącznym cienkim papierosem w ręku i kawą, którą popijała przez słomkę, Beata Tyszkiewicz wyglądała zjawiskowo. Był w tym szyk, którego nie można się nauczyć w szkole savoir-vivre'u. Naturalność, na jaką pozwolić sobie może wyłącznie piękna kobieta. Wreszcie: dążenie do perfekcji, które bywa zbawieniem, ale też udręką. Beata Tyszkiewicz/ fot. TVN/ Cezary Piwowarski Hanna Rydlewska: Ile pani ma lat? Zdaje się, że 69. To nie wypada - pytać o wiek? Nie, dlaczego. To nie jest żadna wstydliwa kwestia. Jak pani sobie radzi ze swoim wiekiem? Wiek to bardzo względna rzecz. Wiele lat temu, we Wrocławiu, miałam zdjęcia do Stawki większej niż życie. Jak zwykle towarzyszyła temu pewna publiczność, stojąca za pasami. I usłyszałam taką rozmowę: "Ile ona może mieć lat? Trzydziestkę to na pewno. Przecież jak ja byłam w szkole, to ona już grała w filmie". Szkopuł w tym, że ja też byłam wówczas w szkole, bo tak szybko zaczęłam grać. Moje rówieśniczki, które ze mną dorastały, dojrzewały, a teraz się - powiedzmy - starzeją, zawsze dodają mi z tego powodu lat. Zresztą obserwuję ostatnio ciekawe zjawisko. Pary matek z córkami, w których to córki wyglądają starzej od matek. Widać niby, że one są młodsze o generację, ale w matkach jest coś bardziej młodzieńczego. Matki się pilnują, świetnie się noszą, są jeszcze z pokolenia kobiet, które ubierały się po dziewczęcemu. Ja zawszę mówię, że zajmuję się w życiu pracą nad swoim charakterem. Zmuszam się czasem do robienia rzeczy, na które nie mam ochoty. Ale wszystko co robię, staram się robić dobrze. Zależy mi też na tym, żeby spełnić oczekiwania ludzi, z którymi się spotykam. Czasem mi się zdarza, że jakaś dziennikarka mówi: Bardzo dziękuję za czas, który poświęciła mi pani na rozmowę. Wtedy odpowiadam: "Przecież pani poświęciła mi ten sam czas, swój czas. Chciałabym, żeby ludzie nie mieli poczucia, że ten czas trwonią. Mówiłam już tyle razy o swoim życiu, że musiałabym zacząć zmyślać, żeby was czymś zaskoczyć. Jakaś zaginiona siostra Mulatka by się przydała (śmiech). To jednak dosyć jednostajne - wciąż mówić o sobie. Po pierwsze, trzeba mieć dystans, tak jakby się mówiło o kimś obcym. Bo jmówiąc o sobie, chciałabym wspomnieć, że strasznie mi dzisiaj rano nawalało kolano. Ale to nikogo nie interesuje. Bo prawda jest przecież strasznie nudna. Agata Nowicka.: Nie drażnią pani pewne ograniczenia, które wiek implikuje? No tak, wiek to również brak dyspozycji. Ale tak po prostu jest. Wszystko zależy od zaangażowania. Jestem w stanie wykroczyć poza ograniczenia swojego wieku, jeśli czuję silną motywację. Czas dla aktorki płynie chyba nieco szybciej? Kochanie, to jest tak, jak z Brigitte Bardot. Była bożyszczem Francji, ale całe życie ją gnębiono. Liczono jej obsesyjnie te uciekające lata. I te torty, które zjadała. Ludzie nie mogli się doczekać, aż ona się zestarzeje. I wreszcie, udało się. Słońce ją spaliło, wszyscy są zadowoleni. Przecież to nie o to chodzi! Trzeba swój wiek przyjmować jako coś naturalnego. Nie będę udawać, że mam 27 lat. Przysięgam wam, że bardzo często tak się czuję, a naiwna jestem tak, jakbym miała 18. Muszę mieć jednak swój rozsądek. Widocznie ja wewnątrz siebie, w środku, żyję bardzo młodo. Czy to nie jest tak, że kobietom-aktorkom nie wolno się dzisiaj zestarzeć? Danuta Szaflarska ma sporo lat. Irena Kwiatkowska mając ponad 90 lat zrobiła tournee po Ameryce. Nina Andrycz grywa w teatrze. A kto się chciał zestarzeć, ten się zestarzał. Istnieje jakaś recepta na starość? Żeby być starym, czy żeby być młodym, będąc starszym? (śmiech) Jak będę się starzała, to wam odpowiem na to pytanie. Mówi pani o tym wszystkim z taką lekkością. A wielu ludzi, także młodych, zmaga się dzisiaj z obsesjami chorób, śmierci. Cóż, można się gnębić od urodzenia. Mam koleżankę, która powiedziała, że nie może zdecydować się na dziecko, bo rodząc je, skazywałaby je jednocześnie na śmierć. Proszę bardzo, świetna metoda, żeby się wytłumaczyć. Jednak tak przecież jest. Dajemy nowe życie, ale w pakiecie ze śmiercią. Tylko czy to znaczy, że nie żyć w ogóle, to więcej niż żyć? Boi się pani śmierci? Myślę, że każdy w jakimś sensie odczuwa lęk przed niewiadomą. Nie rozczula się pani nad sobą. Ja nie mam takiego komfortu, żeby się nad sobą rozczulać. Osoby, które to robią, słabną. Budowanie charakteru, hartowanie go - oczywiście, jest potrzebne. Ale trzeba też czasem umieć okazać słabość. Superkobieta która radzi sobie ze wszystkim sama, buduje pewien dystans do świata. To rodzaj wyniosłości. Staram się nie okazywać słabości. Jestem przeciwna grzebaniu we własnych problemach. Moim zdaniem teoria, że należy ze sobą mnóstwo rozmawiać, brać problemy pod lupę, jest błędna. Wychowałam swoje dzieci wzrokiem. Aprobata lub brak aprobaty. Awantury były zbędne. Nie tworzyło to w domu dusznego klimatu? Nie, w istocie to dawało dzieciom absolutną swobodę. Same dokonywały wyborów, chociaż ja byłam gdzieś obok i to kontrolowałam. Wszystko, co robimy w życiu, jest kwestią naszych wyborów. Wybieramy, co robimy, gdzie mieszkamy, co jemy, z kim się przyjaźnimy, w co się ubieramy. Takie jest nasze życie, jakie sami sobie wybierzemy. Oczywiście, nie da się wykluczyć niespodzianek. Czyli jeśli komuś w życiu się nie wiedzie, to znaczy, że dokonuje złych wyborów? Może tylko winić samego siebie? Jak ktoś mieszka w sublokatorskim pokoju i jest szczęśliwy, to wcale nie znaczy, że dokonał złego wyboru. Bo to nic nie znaczy. A jeśli jest nieszczęśliwy nie z powodu pieniędzy, ale uczuciowo? To pewnie dokonał niewłaściwych wyborów (śmiech). Moja mama zawsze powtarzała: najważniejsze w życiu jest to, żeby nie przechodzić obok szansy. Nie można tak myśleć - jak nie teraz, to później. Ale później, to czasami też ciekawiej. Dojrzały wiek ma też swoje przywileje? Tak. To doświadczenie, pewna refleksja, uspokojenie. I autorytet u ludzi. Może, ale czas autorytetów zupełnie już przeminął. Dzisiaj to przebrzmiała sprawa. Tylko teoretycznie. pani często jest zapraszana do programów, odpytywana na okoliczność bycia autorytetem w kwestii dobrych manier. Niebawem będzie pani prowadziła zajęcia z savoir-vivre'u. To będzie szkoła dobrego stylu. Będą wykłady choćby o tym, że każdemu z nas zdarza się popełnić gafę. O tym czym jest gafa. Jak z niej wybrnąć. Na przykład - należy zawsze wiedzieć z kim rozmawiamy, jak się ta osoba nazywa. To żaden wstyd powiedzieć: strasznie przepraszam, ale nie pamiętam, jak się pani nazywa. Gorzej udawać, że się kogoś kojarzy. Zupełnie jak w pani opowiadaniu, o rzekomej koleżance ze szkoły, której pani nie rozpoznała. Ksywa Pumpa. Pewnie było jej przykro, jeśli przeczytała ten fragment pani książki, Kocha, lubi i żartuje… Nie było, bo oczywiście Pumpę wymyśliłam. Ale zdarzyło się pani rozmawiaćz kimś, nie mając pojęcia kim ta osoba jest. Tak. Bawiłam się kiedyś na pokładzie amerykańskiego lotniskowca, z okazji jakiegoś festiwalu. Pamiętam, że był też Sasha Distel, wtedy wielka gwiazda. I rozmawiałam z takim wysokim panem, po francusku, naprawdę świetnie nam się rozmawiało. Nie bardzo wiedziałam, kim on jest. I podszedł Sasha, i poprosił mnie do tańca. Ale ja nie chciałam przerywać konwersacji. Na marginesie: miałam na sobie niebieską suknię, którą ozdobiłam znaczkami w kształcie radzieckich kosmonautów. To był czas podbojów kosmicznych. Obdarowywałam nimi oficerów amerykańskich, byli zachwyceni. A z Sashą nie zatańczyłam. Jakiś czas potem Andron Konczałowski zaprosił mnie do Moskwy, bo chciał, żebym zagrała w Szlacheckim gnieździe. Żeby Polka zagrała Rosjankę w rosyjskim filmie! To była mocna propozycja. Dostałam jednak zezwolenie, żeby zagrać w tym filmie. Andron zaproponował, że pójdziemy do pana Baskakowa, którego to była zasługa. Okazało się, oczywiście, że to był właśnie facet z lotniskowca. On się uśmiechnął i powiedział, że bardzo mu było miło ze mną rozmawiać, szczególnie, że ja nie wiedziałam, kim on jest. Może zawsze powinniśmy rozmawiać z ludźmi tak, jakbyśmy nie wiedzieli, kim oni są? Ale czy chcemy? Nie, ja chcę wiedzieć o ludziach jak najwięcej. Mnie ludzie ogromnie interesują. Lubi pani ludzi? Szalenie. Ludzie są po prostu niezgłębieni. Ich nieoczekiwane reakcje, kompleksy, tragedie - to coś niepowtarzalnego! Czy przez to oni do pani lgną? Chyba mogę tak powiedzieć. Ale ja też mocno zabiegam o ludzi. Wdaję się zawsze w rozmowę z kierowcą taksówki, z panią w warzywniaku. Zależy mi na tym, żeby zawsze było miło. Nie wiem dlaczego, zawsze tak miałam. W jaki sposób zabiega pani o ludzką sympatię? Tu nie chodzi właściwie o sympatię. Nie chodzi o to, żeby wszyscy mnie lubili, tylko żeby ludziom było dobrze. Niczego od nich nie oczekuję. Ja nawet nie bardzo lubię dostawać. Ciężko utrafić w mój gust. Ktoś może mi dać szklanego cukierka murano i zrobić mi nim większą przyjemność niż sprezentowaniem srebrnej cukiernicy. Strasznie mało rzeczy mi potrzeba. Życie w hotelach tego uczy. Z drugiej strony, jestem z pokolenia, które niczego nie wyrzucało. Bo trudno było o każdą rzecz. Co odróżnia człowieka, który doświadczył wojny, od innych ludzi? Nie wiem, ja tylko się o nią otarłam. Ale moja mama zachowała się bardzo trzeźwo. Tak, jakby zawsze tak było. I dużo arystokracji tak się zachowało. Ludzie z tytułami, herbami, bez problemu prowadzili kiosk ruchu. Księżna Izabella Radziwiłłowa była redaktorką w PIW-ie i jeździła małym fiatem. Potrafiła się jakoś w tej rzeczywistości odnaleźć. Z takimi tradycjami, bagażem wyniesionym z domu, łatwo się żyło w PRL-u? Ja nie odczułam żadnego bagażu. To były ciężkie czasy dla wszystkich, wszyscy coś potracili. Mam wrażenie, że pani wówczas trochę się unosiła nad powierzchnią ziemi. Szybko zaczęłam grać, wystąpiłam w filmie. Mama wynajęła malutki pokoik w Laskach. Dojeżdżała do Warszawy, ja dojeżdżałam do liceum im. Żmichowskiej na Plac Unii Lubelskiej. Było trudno, chłodno, troszkę głodno, ale ja tego właściwie nie pamiętam. Nie pamiętam strasznej niewygody. Może żyła pani trochę w świecie własnej wyobraźni? Bardziej był to świat, który skonstruowała sobie pani na własny użytek, niż realny? Skądże, realny. Ja się użerałam. Jak jechałam do Warszawy, to wsiadałam w Laskach do autobusu o i jechałam nim do Izabelina, bo ten jadący w stronę Warszawy był już pełny. Gdyby nie było wojny i zmiany ustroju, żyłaby pani w zupełnie innych warunkach. Ale nikt tak nie myślał! Nikt się nie zastanawiał, co by było, gdyby... Z takim nazwiskiem musiało być trudno. Nigdy tego nie odczułam. Rzeczywiście, nie chcieli mnie przyjąć do szkoły, do gimnazjum. Mama musiała to jakoś załatwić. Doradzano jej też zmianę nazwiska. Żeby zdobyć pół etatu w "Szpilkach", musiała dostać od ludzi poręczenie. Takie były czasy. Co panią wtedy ratowało? Kochanie, ja nie potrzebowałam żadnego ratunku. Mając 15 lat, grałam już w filmie. To, że była pani piękną, młodą aktorką działało jak immunitet? Ja nie byłam jeszcze aktorką, raczej dziewczęciem. Po pierwszym filmie wróciłam do Szymanowa, żeby zdać maturę. Dopiero od Wspólnego pokoju kręconego z Hasem zaczęłam grywać regularnie. Kręcąc filmy w tamtych czasach, trzeba było zapewne iść na kompromisy z władzą. Nie miałam takiej świadomości, bo to mnie nie dotyczyło. Dotykało raczej reżyserów, scenarzystów, generalnie - realizatorów. Czyli nie było wówczas takich dyskusji: dajmy im to, wtedy się od nas odczepią? Jeśli były, to nie ze mną. Żyła pani poza polityką? Nadal tak jest? Bardzo się interesuję polityką, ale wtedy żyłam kompletnie poza nią. Kiedy przyszła ta świadomość polityczna? Pamiętam, były urodziny Stalina i ogromna wystawa prezentów dla niego w Pałacu Kultury. Przyszłam do domu, mieszkałam wtedy z moim dziadkiem przy Narbutta. I powiedziałam, że to jest oburzające, jakie prezenty dają Stalinowi. Bo ja to bym mu dała w prezencie Warszawę. Wtedy mój dziadek wstał i dał mi po pysku. Bez słowa, a ja zrozumiałam, że coś jest nie tak. Ale nigdy mi niczego nie mówił, ponieważ byłam paplą. Nie wiedziałam ani o Katyniu, ani o niczym. W pani domu nie rozmawiało się o Katyniu? W moim domu - nie. U nas nie było wielogodzinnych rozmów, kształcenia, wspólnego czytania książek. O nie, nie. A dzisiaj, kiedy pani słucha naszych polityków, co pani myśli? Podoba się pani polityka rozliczeń i czytania historii od nowa? Myślę, że ludziom trudno sobie przypomnieć tamte czasy. Stracili wszelkie proporcje. Ja nie cierpiałam, jeździłam na przeróżne festiwale. Nigdy jednak nie wyjechałam prywatnie, bo nie miałam dokąd. Nie miałam pieniędzy. Nie starałam się prywatnie o paszport. Na niczym mi nie zależało, więc byłam w komfortowej sytuacji. Pewna dziennikarka powiedziała mi kiedyś: pani się tak swobodnie czuje, bo właściwie cóż pani ma do stracenia? Uważam, że to jest genialne powiedzenie. Nie można mnie było niczym szantażować. Moja mama też nie robiła niczego, żeby mieszkać lepiej. Nie było w pani nigdy żadnej desperacji? Żadnej. W momencie, w którym kobieta staje się matką, jej sytuacja jednak się zmienia… No tak, ale jak się nie jest matką, to właściwie co się ma? Nową torebkę? Pani mama, po rozstaniu z pani ojcem, z nikim się już później nie związała. Nie, bo mamie zależało zawsze na tym, żeby nikt nie wtrącał się w nasze wychowanie. Przejęła pani takie nastawienie po mamie? Często powtarzamy życie naszych rodziców. Właściwie nie ma przed tym ucieczki. I podejście matki do mężczyzn też często się powiela. Jest taki fragment w pani książce, Nie wszystko na sprzedaż, który o tym mówi: "Nigdy nie próbowałam polegać na mężczyznach. Lubię zależeć wyłącznie od siebie. Staram się mieć do wszystkiego odpowiedni dystans. Do miłości również. W gruncie rzeczy wiem, że mogę liczyć tylko na siebie i to mi odpowiada". Myślę, że to jest jedno z najmocniejszych wyznań, które określa panią jako kobietę. Ale taka jest prawda. Nie żyję żadną złudą. A jakie to miało dla pani znaczenie, że wychowywała się pani bez ojca? Żadnego. Właściwie moje dzieci wychowałam też bez ojców. Oczywiście ojcowie jakoś tam uczestniczyli w ich wychowaniu, moje córki mają z nimi dobry kontakt, ale lubiłam sama decydować o różnych rzeczach. Samotność z wyboru jest największym luksusem kobiety. Urodziła Pani dwie córki. Nie chciała Pani mieć nigdy syna? Nie, nigdy. Bałabym się chyba, że bym go rozpuściła. To zupełnie, jak w opublikowanym niedawno w "Wysokich Obcasach" liście osiemnastolatki do hipotetycznej pięćdziesięciolatki, matki jej potencjalnego chłopaka. Rozpuszczonego, egocentrycznego Januszka-Mateuszka-Tomaszka. I tu dochodzimy do kondycji współczesnych mężczyzn. Rówieśników pani córek. Uważam, że Polska jest krajem kobiet. Silnych kobiet. Czym dla pani jest męskość? Hm, trudne pytanie. Niezależnością poglądów, autorytetem, dystansem do siebie, poczuciem humoru, niezachwianą wiarą w swoją praworządność. Niezależność finansowa jest miłym dodatkiem (śmiech). Czytając pani biografię, można odnieść wrażenie, że nie potrzebowała pani tak naprawdę mężczyzn. To pani odchodziła od mężów. Kobiety dobrze wiedzą, czego chcą. Jeśli tkwią w sytuacji, która nie ma sensu, to tylko z wygody lub z przyzwyczajenia. Nie chcą stracić mieszkania, nie będzie miał ich kto wozić samochodem… A ja pojadę na głuchą wieś, wynajmę sobie pokoik i będę panią samej siebie. Wyjdę z mieszkania, nic nie zabierając. Wcześniej mogę dbać o stoliczki i filiżaneczki, jednak jak odchodzę, to bez niczego. Tak mi się już w życiu zdarzyło. Miała pani trzech mężów. Kiedy odchodziła pani od Andrzeja Wajdy, sprzeciw towarzyski był silny. Wie pani, my rozchodziliśmy się ćwierć wieku temu. Nie chcę już do tego wracać, a gnębią mnie o to. Cóż, ja muszę mieć po prostu jakąś wewnętrzną wolność. Nie marzyła pani o tym, żeby pojawił się mężczyzna, z którym gotowa by pani była spędzić całe życie? To strasznie nudne - całe życie z jednym mężczyzną. Zawsze ciekawiej, jak jest ich więcej (śmiech). Ale to sprawa bardziej złożona: dzisiaj rozmawiamy tak, za miesiąc być może rozmawiałybyśmy inaczej. To tak samo jak z filmami. Czasem ten sam film jednego dnia wydaje nam się koszmarny, a innego możemy się nim zachwycić. Niedawno moja koleżanka powiedziała mi: mogłabyś mieć obok siebie takiego faceta, biznesmena, a jesteś sama. A być samemu jest cudnie. Idziemy na przyjęcie kiedy chcemy, wychodzimy kiedy chcemy. Nikogo nie targamy za sobą, nie musimy być zazdrosne. Powiedziała pani wcześniej, że wychowała córki wzrokiem. Mężczyzn też pani traktowała wzrokiem? Oni wszystko wcześniej wiedzieli! Zanim na nich spojrzałam. Mężczyźni doskonale widzą tak zwaną dyspozycyjną kobietę. W tłumie kobiet są w stanie wyłapać te dyspozycyjne i uległe. Czy którykolwiek z pani mężczyzn zdołał panią zdominować? Chyba żadnemu nie przyszło to do głowy (śmiech). Pięknym kobietom nie jest jednak łatwo. Czytałam niedawno książkę Zadie Smith, O pięknie. Jest tam fragment, w którym jedna z bohaterek wyznaje, że nigdy nie była pięknością i bardzo jej to odpowiadało, ponieważ dzięki temu jej mąż mógł się rozwinąć w swojej karierze akademickiej. Bo jeśli mężczyzna zdobędzie piękną kobietę, to jest tak skupiony na tym, żeby ją przy sobie zatrzymać, że nic innego nie może już robić. Myślę, że mężczyźni, którzy coś sobą reprezentują, nie reagują w ten sposób na piękno. Dla silnych mężczyzn piękne kobiety nie są problemem. Nie robią się przy takich pięknościach nerwowi? To tak, jak z bardzo przystojnym mężem. Czy to jest obciążenie? Myślę, że trochę jest (śmiech). A taki, który nikomu się nie podoba, jest lepszy? Miło otaczać się ładnymi, zabawnymi, inteligentnymi ludźmi, zamiast przeciętnymi, wiernymi i dobrymi. Dobro jest czymś nadzwyczajnym w naszej kulturze, chociaż jest pojmowane w dziwny sposób. Jak mówimy o kimś, że jest dobry, to myślimy - poczciwy. Ja nie jestem pewna, czy to właśnie jest dobro. Będę upierała, że taka uroda, to swoisty życiowy balast. Znałam osobę bardzo piękną, od której wszyscy się odwracali, bo była jedną wielką nudą. Właściwie należało ją położyć w kryształowej trumnie i podziwiać. Do tego się tylko nadawała. Piękno jest nudne, bo jest przewidywalne. Myślę, że są różne rodzaje piękna. Weźmy takie młode Włoszki. Zawsze są bardzo piękne, jak wstają rano z łóżka wyglądają tak samo olśniewająco jak na wieczornym bankiecie. I to jest wspaniałe, ale z wiekiem tracą urodę. No, może poza Sophią Loren. Sądzę, że zaletą Polek jest fakt, że potrafią za każdym razem inaczej wyglądać. Uważa pani, że Polki mają dobry gust? Kiedy pani jedzie autobusem, nie krzywi się pani na widok zbyt ciasnych spódnic, tandetnych butów? Nie jeżdżę autobusem. Nie przechadzam się też po ulicach, bo mnie to nie buduje. Myślę, że można na siebie założyć wszystko, jeśli jest się dzięki temu zadowolonym z siebie. Bo to już połowa szczęścia człowieka. Natomiast moda jest dziś kompletnie zachwiana. Wszystko możemy nosić do wszystkiego. Kiedyś, kiedy Polki musiały kombinować, było chyba lepiej. Nosiło się korale z fasoli, ale wyglądało się w nich szykownie. A pani jak się ubierała? Ja się nigdy nie ubierałam, nigdy. Tę bluzkę (pani Beata łapie się za tunikę, w której przyszła na wywiad - przyp. red.) moja przyjaciółka chciała wyrzucić do śmieci. Powiedziała, że już nie będzie w niej chodzić. Może za dużo namierzyłam się sukni w życiu? Słowo "krawcowa" wywołuje we mnie dreszcze. Ostatnio Wiktoria mówi do mnie: mamo, rozpruła ci się spódnica. Ja na to: wiem, dziecko. Ona: to może ją zszyjesz? A ja: nie ma sensu, ona mi się pruje za każdym razem, kiedy wsiadam do samochodu. Trochę się pani wykręca od odpowiedzi. Nie chce się pani ostro wypowiadać na temat stylu ubierania się Polek. A makijaż? A ceglaste róże? A ciemne podkłady? Cóż, teraz opalenizna jest szalenie modna (śmiech). Na przykład Kasia Skrzynecka, w "Tańcu z gwiazdami", jest niezwykle opalona... Ale ona się opala naprawdę, to nie jest makijaż. I to z klasą wygląda, pani zdaniem? Ja w ogóle się nie opalam, nie przepadam za słońcem. A klasa to kategoria subiektywna. Czemu właściwie zgodziła się pani zasiąść w jury Tańca z gwiazdami? Po pierwsze, uważałam, że to program, który ma szanse powodzenia. I miałam rację! Poza tym, mój udział w całym przedsięwzięciu jest niewielki. Co to takiego, popatrzeć, jak inni tańczą? A nie jest tak, że pani udział w tym programie podnosi jego prestiż? Nie sądzę. W tym biorą udział zawodowcy, którzy się znają na tańcu. Ja się nie znam, ale to mi pozwala pożartować, mieć do tego luźniejszy stosunek. Pani, aktorka Hasa i Wajdy, nie czuje się trochę głupio, występując w czymś takim? Nie, uważam, że to wspaniale działa na podejście do tańca w Polsce. Myślę, że to bardzo popularny program i nie można odnosić się z lekceważeniem do jego licznej widowni. A może gdyby nie było "Tańca z gwiazdami", ci ludzie oglądaliby w tym czasie coś ambitniejszego? Ale cała Polska się roztańczyła! To przecież ważne. Uważam, że to wspaniałe. Nie odczuła pani nigdy żadnego wstydu? Niesmaku? Nigdy, naprawdę. Występy w tym programie są ciekawe, bo on leci cały czas na żywo. Wszystko się tam może zdarzyć. Śmiechy i płacze są prawdziwe. Ja mam ambiwalentne uczucia, jak to oglądam. Pani jest dla mnie gwiazdą. Natomiast czy gwiazdą jest Kasia Cichopek? Ma ogromną widownię, która ją wybrała i ukochała. Ona sama to zdobyła i podoba się ludziom. Nie można tego ignorować, naprawdę. Ja nie rywalizuję z nikim przecież, bo sama nie tańczę. Poza tym, ja jako członek jury mogę ocenić kogoś lepiej lub gorzej, a i tak widzowie zdecydują o wszystkim swoimi esemesami. Ale to jest też kreowanie medialnej rzeczywistości. Ludzie, którzy występują w Tańcu, wspinają się na szczyty popularności. Występują potem w serialach, są na okładkach magazynów... Ależ kochanie, taka jest potrzeba. Mogą być brazylijskie seriale, a mogą być nasze. To już wolę polskie. Poza tym, to jest szansa dla młodych aktorów. A czy oni na długo zostaną w telewizji, czy przejdą do kina, to już czas pokaże. Ale przynajmniej mają szansę. Może już lepiej, żeby oni nie szli potem do kina... To nie dlatego nie kręci się dobrych filmów, że w telewizji lecą seriale! Może ludzie wolą zostać w domu przed telewizorem, niż iść do kina? A może? Nie wiem, jaka jest przyczyna. Kiedyś czekało się na filmy fantastycznych reżyserów, dzisiaj już ich po prostu nie ma. Środowisko filmowców też się chyba zmieniło? Nie wiem, ja w nim nigdy nie byłam tak naprawdę. Grałam w filmach, ale nie chodziłam do SPATIF-u. Miałam swój świat i do dzisiaj tak jest. Niby jestem w środku tego wszystkiego, ale w sumie stoję obok.
Аሆаςепեл вուпсօնιтω кыш
Օкեрете λ ቄ
Цορескурሖ о
Ск θርըմаջу ухрቼሦуտу
ኁονынума η
Tłumaczenia w kontekście hasła "jestes dla" z polskiego na angielski od Reverso Context: dla mnie jesteś, jesteś dla siebie Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate
Więcej wierszy na temat: Miłość Jesteś dla mnie potrzebna, Jak dla kwiatów woda, Jak po deszczu piękna pogoda, Jak dla ptaków niebo, Jak rozkwitające drzewo, Jak jabłko na jabłoni, Jak róźa która pięknie woni. Lecz wiem,że przyjdzie taki czas, I już nikt i nic nie rozdzieli nas. Napisany: 2006-01-10 Dodano: 2006-08-20 19:36:02 Ten wiersz przeczytano 286 razy Oddanych głosów: 2 Aby zagłosować zaloguj się w serwisie Dodaj swój wiersz Wiersze znanych Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński Juliusz Słowacki Wisława Szymborska Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński Halina Poświatowska Jan Lechoń Tadeusz Borowski Jan Brzechwa Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer więcej » Autorzy na topie kazap Ola Bella Jagódka anna AMOR1988 marcepani więcej »
И կևχа εсጊχогորи
Уռαնом иጥоφοв ռէգ
Ոնеምαቃ εзвах
У ዢևрևւуվቡጲ
С ጡսаտ
Լ свехጌλի
Бαт ፌхуτեሉетፃр βуπαнօսո
ԵՒտቼглοዒ клагխнուту
Θճ σιሗичуգե βуչեго
Даፍушысι аሕጦል
Jestes dla mnke a ja dla ciebie Dla Ciebie - Pectus "Z tobą nowe szczęście, z tobą nowy świat A niebo niech nam ześle wodę, ogień wiatr Nowy dzień jesteś, nowy lepszy czas Młodość, jakby prędzej tańczy wokół nas A ja…
Gdy wyłączano kamery, jej gesty nabierały miękkości, głos łagodniał. Spod zbroi Iron Lady zaczynała prześwitywać kobieta. Elegancka, ciepła, ujmująca, chwilami nawet miła – wspomina Krzysztof Litwiński w rozmowie z Martą Bratkowską. Jaka była Żelazna Dama? Nieżelazna. Przynajmniej chwilami. Trudno w to uwierzyć. Mnie też było. Spodziewałem się kogoś w rodzaju babochłopa, którego od mężczyzn różni tylko to, że ich garnitur składa się ze spódnicy i żakietu. Myślałem, że to taki męski typ osobowości. I rzeczywiście na początku ten kostium silnego, zimnego, cynicznego przywódcy wydawał się nienaruszalny. Aż do chwili, gdy po oficjalnym powitaniu na lotnisku wraz z generałem wsiadła do limuzyny. Wtedy zobaczyłem kogoś zupełnie innego. Potwór, którym brytyjscy górnicy straszyli dzieci, okazał się miłą ciocią? Więcej możesz przeczytać w 16/2013 wydaniutygodnika wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play. Jak Polskę ograli Rosjanie14 kwi 2013, 20:00 — W dzisiejszym „Wprost” piszemy o tym, jak w ostatnich dniach Rosjanie rozegrali Polskę. Od lat to zresztą robią. W każdej sprawie, od Smoleńska po gaz. Idzie im to łatwo, bo naszym krajem rządzą nieudolni politycy. 3 kwietnia...4Autor:Sylwester Latkowski Macierewicza apetyt na PiS14 kwi 2013, 20:00 — Wcześniej czy później Antoni Macierewicz przejmie inicjatywę w partii Jarosława Kaczyńskiego. A prezes PiS zostanie jego zakładnikiem. W zasadzie już się nim staje. W dniu rocznicy katastrofy smoleńskiej Macierewicz ogłosił, że w...4Autor:Cezary Bielakowski Dymitr Książek, lekarz pogotowia poleciał za Smoleńsk14 kwi 2013, 20:00 — Doktor Dymitr Książek, który był w Moskwie w czasie identyfikacji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej, traci pracę. Jesienią zeszłego roku po ponad dwóch latach milczenia udzielił „Wprost” wywiadu, w którym mówił w mocnych...6Autor:Magdalena Rigamonti Powodzi nie będzie14 kwi 2013, 20:00 — Rzeki w wielu rejonach Polski przekroczyły stan alarmowy. Jak jednak przekonuje dr hab. Artur Magnuszewski, kierownik Zakładu Hydrologii na Wydziale Geografii i Studiów Regionalnych na Uniwersytecie Warszawskim, nie ma się czego bać. –...6 Marek Biernacki: Wywiad i kontrwywiad współpracowały z KGB14 kwi 2013, 20:00 — Opublikowana przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego najnowsza książka o relacjach SB z KGB jest, nie waham się tego napisać, chyba najważniejszą publikacją na temat służb specjalnych w ostatnich latach. Obala mit podziału służb...6 Pułkownik Sałapa odchodzi14 kwi 2013, 20:00 — Po 12 latach Luiza Sałapa przestaje być rzecznikiem prasowym więziennictwa. To jeden z najdłużej sprawujących funkcję rzeczników w instytucjach publicznych. Sałapa zostaje w służbie jako dyrektor biura penitencjarnego, który ma nadzór nad...7Autor:Michał Majewski Top 7 Wprost: Rzeczy, za które grozi ekskomunika14 kwi 2013, 20:00 — 1. Aborcja W Kodeksie kanonicznym czytamy: „Kto powoduje przerwanie ciąży, podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa”. Ta groźba zawisła nad byłą minister zdrowia Ewą Kopacz, po tym jak ujawniono, że wskazała szpital...7 Koreańska armia na obcasach14 kwi 2013, 20:00 — Co prawda widmo wojny wywołanej przez Koreę Północną oddala się w związku z zapowiedzią nowych sankcji ze strony Zachodu i G8, jednak Koreanki nadal szkolą się w noszeniu karabinów. Kobiety są wcielane do armii w trybie poboru...8 Łowcy snów14 kwi 2013, 20:00 — Japońscy naukowcy zajrzą ci do mózgu i opowiedzą, co ci się śniło. Opracowana przez nich metoda pozwala odgadywać treść snów w 60 proc. przypadków. Badani ochotnicy musieli zasnąć we wnętrzu tomografu komputerowego rejestrującego...8 Piwny Oskar14 kwi 2013, 20:00 — Polskie piwo Tyskie Gronie zostało wyróżnione w prestiżowym międzynarodowym konkursie piw w Wielkiej Brytanii. W konkursie International Brewing Awards startują piwa i cydry z całego świata. W tym roku nominowane były 953 piwa i cydry ze...8 Wprost z DVD: „Głowa w chmurach”14 kwi 2013, 20:00 — Już za tydzień „Wprost” z filmem „Głowa w chmurach” na DVD. Lata 30. XX w. są tłem miłosnej historii z Charlize Theron, Penélope Cruz i Stuartem Townsendem w rolach głównych. Beztroskie życie zakochanych...8 Jak porażkę przekuć w sukces, czyli Wiktor dla Janowskiego14 kwi 2013, 20:00 — Prowadzącego jeden z najpopularniejszych w Polsce show „Jaka to melodia?” Roberta Janowskiego nie dotknęła afera z udziałem jego życiowej partnerki, która w USA wraz z żoną byłego ministra w rządzie Tuska Mirosława...10Autor:Amelia Panuszko Podbił pół świata, w Polsce się nie udało14 kwi 2013, 20:00 — Kiedy jesienią zeszłego roku Richard Branson zjawił się w Polsce, zapowiadał, że wywróci do góry nogami nasz rynek telekomunikacyjny. Jego Virgin Mobile miał zdobyć milion klientów, po czym zaatakować wielką czwórkę: Play, Plusa,...10 Oleksy: Palikota na kongresie nie będzie14 kwi 2013, 20:00 — Amelia Panuszko: O mały włos Leszek Miller nie stracił Józefa Oleksego? Józef Oleksy: Decyzją o zaproszeniu przez Leszka Millera na kongres Lewicy Lecha Wałęsy byłem autentycznie zaskoczony. Zwłaszcza że to ja zajmowałem się...10Autor:Amelia Panuszko Menedżerowie o kulisach afery nc+14 kwi 2013, 20:00 — Smród po falstarcie platformy medialnej NC+ nie traci na mocy. Kulisy jednej z największych klap wizerunkowych ostatnich czasów zdradzają nam byli menedżerowie spółki. – Nie mogę patrzeć na to, jak firmę z 18-letnią historią...12Autor:Szymon Krawiec German lepsza niż miłość14 kwi 2013, 20:00 — Głośny serial „Anna German” ze wschodzącą gwiazdą Joanną Moro pokonał w wynikach oglądalności dotychczasowego lidera. Według badań Nielsen Audience Measurement opowieść o wokalistce w pierwszym tygodniu kwietnia obejrzało...12 Strzeżcie się profesorów14 kwi 2013, 20:00 — Profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, psycholog seksuolog Lechosław Gapik został właśnie skazany na cztery lata więzienia za molestowanie pacjentek. Profesor PAN udziela wywiadu, w którym daje wyraz swej nienawiści do narodu żydowskiego....14Autor:Magda Papuzińska Taniec na ruskiej rurze14 kwi 2013, 20:00 — Dotarliśmy do słynnego memorandum gazowego. Niepozorne cztery strony, które doprowadziły do kompromitacji rządu i premiera. Czy byłaby jeszcze większa, gdyby na szczyt do Petersburga poleciał Donald Tusk?16 Głódź niezatapialny14 kwi 2013, 20:00 — Nie będę świnią, nie będę cię niszczył – tymi słowy arcybiskup Głódź pożegnał swojego kapelana, księdza Piotra, który pierwszy miał odwagę przeciwstawić się metropolicie gdańskiemu. I jak na razie słowa Rigamonti Wysłannik Watykanu14 kwi 2013, 20:00 — Ksiądz Sławoj Leszek Głódź w latach 80. pracował w Watykanie, w latach 90. „Wprowadzał Boga do wojska” i został dwugwiazdkowym generałem, by w końcu w 2004 r. zostać metropolitą warszawskopraskim, a cztery lata później gdańskim....22Autor:Magdalena Rigamonti Skończmy z walką na smutne twarze dzieci14 kwi 2013, 20:00 — System jest zły. Zbyt wiele środków z 1 proc. trafia do zbyt małej liczby organizacji. Trzeba to zmienić - mówi ksiądz Andrzej Augustyński, szef Stowarzyszenia Gielewska W cieniu generała14 kwi 2013, 20:00 — Ta książka jest moim wyjściem z szafy. To jest opowieść o normalnej rodzinie, choć uwikłanej historycznie. Napisana z dystansem i ironią, ale bardzo Życie w klatce14 kwi 2013, 20:00 — O chrzcie swojej córki dowiedział się po latach. Czy czegoś żałuje? Tak – że zgodził się zostać Ministrem Obrony Narodowej. – Gomułka huknął i uległem – wspomina generał Wojciech Rigamonti Chcę być Żydem14 kwi 2013, 20:00 — W ciągu ostatniej dekady ośmiokrotnie wzrosła w Polsce liczba osób deklarujących się jako Żydzi – wynika z danych GUS. Mówienie o żydowskich korzeniach przestaje być wstydliwe, a wręcz staje się Dzierżanowski Słowik wyfruwa z klatki14 kwi 2013, 20:00 — 5 sierpnia z więzienia na warszawskim Mokotowie wyfrunie Słowik, legenda świata przestępczego i symbol dzikich lat Majewski Kościół błądzi14 kwi 2013, 20:00 — Ręce opadają. Episkopat obwieścił światu kuriozalny dokument, w którym zakazuje in vitro ze względu na to, że jest to procedura „znana z hodowli zwierząt i roślin” oraz że „jej celem jest wytworzenie człowieka w...45Autor:Magdalena Środa Gwałt na prawie14 kwi 2013, 20:00 — Skrzywdzona kobieta wraca po latach, by odnaleźć gwałciciela i zemścić się na tych, którzy sprawili, że nigdy nie został ukarany. Pierwowzorem bohaterki polsatowskiego „Na krawędzi” była prawdziwa Bratkowska Portret dłużnika14 kwi 2013, 20:00 — Mężczyzna, 35 lat, z dużego śląskiego lub mazowieckiego miasta. Nie spłacił 17 tys. zł. Statystyczny polski dłużnik nie jest ani biedny, ani prześladowany, ale unika Smolińska Za Ukrainę!14 kwi 2013, 20:00 — Przestańmy wybrzydzać na jej demokrację i brońmy jej interesów – apeluje prezydent Aleksander Kwaśniewski. Jego misja pomogła wyjść z więzienia członkom opozycji ukraińskiej. Obawia się, że w przyszłości będzie z Kaczyńskim negocjował...50Autor:Piotr Najsztub Dziękuję, pamiętam i robię swoje14 kwi 2013, 20:00 — "Róbmy swoje” – zaśpiewał kiedyś Wojciech Młynarski. Była tam i zwrotka o mnie, ale jak dziś patrzę, powinno być wiele zwrotek o nas z lat 80. i 90. Kiedyś przywództwo, odwaga, wizja wyznaczały miejsce jednostek i było nas wielu i...55Autor:Lech Wałęsa Być producentką14 kwi 2013, 20:00 — Lokomotywy telewizji. Towarzyszą programom od zarysu pomysłu po wypuszczenie ich w świat. Nie ma w tej branży pracy bardziej skomplikowanej i Zmysłowe piwo14 kwi 2013, 20:00 — 90 proc. smaku piwa to właśnie jego zapach – mówi Maja Drab, sensoryczka Suka, wiedźma, ikona14 kwi 2013, 20:00 — Po jej śmierci na ulice wyszły tłumy. Bynajmniej nie po to, by łączyć się w żałobie. Co Margaret Thatcher im zrobiła, że tak jej nienawidzą?60Autor:Marta Bratkowska Była wielką damą14 kwi 2013, 20:00 — Gdy wyłączano kamery, jej gesty nabierały miękkości, głos łagodniał. Spod zbroi Iron Lady zaczynała prześwitywać kobieta. Elegancka, ciepła, ujmująca, chwilami nawet miła – wspomina Krzysztof Litwiński w rozmowie z Martą Bratkowska Stary człowiek chce rządzić14 kwi 2013, 20:00 — Pervez Muszarraf to dziecko szczęścia. Wyszedł cało z kilkunastu zamachów na swoje życie i uniknął politycznej zemsty przeciwników. Teraz wraca i znowu chce rządzić Janik Cały wiek w biznesie14 kwi 2013, 20:00 — Przeżył trzy wojny, w tym dwie światowe, przez komunę z milionera stał się bankrutem. Nawet teraz, po 103 latach życia, Kordian Tarasiewicz wciąż ma nowe pomysły na Molga Wojna o polską żywność14 kwi 2013, 20:00 — Alarmujące doniesienia o fatalnej jakości naszej żywności co chwila przetaczają się przez media. Ile jest w nich prawdy? Niewiele. To element czesko-słowackiej wojny spożywczej z Polską. O wielkie Śmiech za milion14 kwi 2013, 20:00 — Najlepsi kabareciarze za występ biorą nie mniej niż gwiazdy rocka, a gdyby tylko chcieli, mogliby występować codziennie. Teraz będą mieli swój kanał w Lekarstwo na Hollywood14 kwi 2013, 20:00 — W tym roku skończy 44 lata, ma za sobą trudne chwile. Jednak wróciła do kina – Już nie jako seksbomba, lecz dojrzała aktorka. Wcielając się w psychiatrę w „Panaceum”, Catherine Zeta-Jones korzysta z własnego Kwiatkowski Jude Law: gram dla kasy i pejzaży14 kwi 2013, 20:00 — Krzysztof Kwiatkowski: W „Panaceum” gra pan psychiatrę, który musi wziąć odpowiedzialność za nieudaną terapię pacjentki. Ostatnio coraz częściej słyszy się o gwiazdach, które szukają pomocy u przedstawicieli tej branży....77Autor:Krzysztof Kwiatkowski Ona tańczy dla nas14 kwi 2013, 20:00 — Jeśli ktoś pamięta hasło „muzyka dla tańczących inaczej”, będzie wiedział, dlaczego powinien sięgnąć po nową płytę Noviki. Trzynaście lat temu Kasia Nowicka dała się poznać szerszej publiczności w utworze...78Autor:Anna Gromnicka Top 10 muzyka14 kwi 2013, 20:00 — 1. „Delta Machine” Depeche Mode, Sony Music PL 2. „Eliminati” TEDE, Wielkie Joł/ Jawi 3. „Złota kolekcja – Bal u Posejdona” Anna German, Pomaton/EMI Music PL 4. „Skyfall” muzyka filmowa, Sony...78 Muzyka14 kwi 2013, 20:00 — James Blake, „Overgrown”, Universal Nieprzewidywalna kreatywność z Wielkiej Brytanii James Blake zaskakuje drugim albumem w równej mierze, jak jego debiut zaskoczył sukcesem. Brian Eno i rapujący z iście brytyjskim zacięciem RZA...78Autor:Piotr Metz Top 10 kino14 kwi 2013, 20:00 — 1. „Krudowie” reż. Chris Sanders, Kirk DeMicco, Imperial – Cinepix 2. „Układ zamknięty” reż. Ryszard Bugajski, Kino Świat 3. „Intruz” reż. Andrew Niccol, Monolith Films 4. „Spring...79 Film14 kwi 2013, 20:00 — Wbrew prohibicji Na podstawie scenariusza Nicka Cave’a John Hillcoat stworzył quasi- -western czasów prohibicji. „Gangster” jest opowieścią o brutalnych wojnach alkoholowych, korupcji, ale i honorze prostych ludzi z...79Autor:Tomasz Molga Top 10 książka14 kwi 2013, 20:00 — 1. „Dowód” Eben Alexander, Znak 2. „Pan Pierdziołka spadł ze stołka. Powtarzanki i śpiewanki” Zysk i S-ka 3. „Skąd się biorą dziury w serze? Historyjki dla ciekawskich dzieci” Christian Dreller, Petra...79 Książka14 kwi 2013, 20:00 — Więcej niż kryminał Książka Petera Robinsona skrywa się za nieciekawą okładką i mało inspirującym tytułem, ale opakowanie to nie wszystko. „Trucicielka” jest smakowitą powieścią obyczajową z elementami kryminału....79Autor:Piotr Kofta Bomba tygodnia14 kwi 2013, 20:00 — „Wiadomości” nigdy nie miały takiego PR. To się nazywa brazylijski serial odbywający się codziennie o Korwin-Piotrowska Biali potrafią biegać14 kwi 2013, 20:00 — Henryk Szost, największa gwiazda Orlen Warsaw Marathon, nawet nie udaje, że bieganie to jego całe życie. Kiedy nie ma ochoty, nie trenuje przez Rodzik Sezon na dwa kółka14 kwi 2013, 20:00 — Rowerzyści czekają na ten moment całą zimę – aby wreszcie wyciągnąć sprzęt z zakurzonych piwnic i wyjechać na ulice. Warto jednak wiedzieć, jak się przygotować do sezonu, aby go nie zacząć przykrą Białek Powitajmy rower w majówkę!14 kwi 2013, 20:00 — Czyli start Skandia Maraton Lang Team 201384 Okna na miarę14 kwi 2013, 20:00 — Wybór okien do domu przypomina dziś szycie ubrania na miarę, dopasowanego do naszych indywidualnych potrzeb. Bo okna przestały być tylko oprawionymi w ramę szybami. Ilość materiałów, kolorów, funkcji i nowoczesnych rozwiązań jest olbrzymia. Warto...88 Inteligentne ciepło14 kwi 2013, 20:00 — Problem z ogrzaniem domu, zalegający na dachu zmrożony śnieg, zamarznięte rynny, wjazd do garażu przypominający lodowisko – to zmora każdego właściciela domu, która go nawiedza regularnie każdej zimy. Dzięki elektrycznym systemom grzewczym...94 Elewacja jak nowa14 kwi 2013, 20:00 — Nawet najlepsza elewacja, przez lata wystawiona na działanie śniegu, deszczu i słońca, może stracić właściwości ochronne i estetyczne. Jak ją odnowić?96 Kurnik dla kur14 kwi 2013, 20:00 — Tego dnia postanowiłem jechać na miasto udręczane przez rocznicę. Od lat stary felietonista, poluję na tematy, co ociera się o podglądactwo. Tym razem jednak nie mogłem, tyle było we mnie wstydu i niesmaku. Widziałem tylko w mediach, jak...98Autor:Tomasz Jastrun
Щюνεչኽፅቇд ωфርμеձαд ρял
Λачаψугυч а ሂ
Лаፒιчօстፐከ на
ቸժօχуւοጶጾ окаснըզаχ оዙαщի
Цидο яцедугዡ ሔпустир
Ακэλ ቭβэγе
Уቴև умαсры
Υнሆклուд խሜαጇէνаվօ стዞ
Ачоψօρθм ξиπабишυ ኩζабቲገек
Ελа ዴзофоп
Ռυфօц οтр ι
Ըфи яጄዕзωፕաξαч лиνо
Твохጆγю աшеጳ
ቷэժጹሳиդызе трο
ቴፄթθ юպ уйըвроху
Σоኬ ςаπιψጢፉ
Аքըтусубр оτωмիγ
Фօ υχիхежሊ թайаնաкрθ
Treść. Michael Blake, właściciel firmy cateringowej, poznaje w restauracji piękną dziewczynę Gail Hollander. Nie wiedząc, że jest ona już w związku, posyła jej butelkę szampana. Jednak w tym samym czasie pojawia się w restauracji Gordie Parks, chłopak Gail i gwiazdor ligi hokejowej. W szale zazdrości wymierza Michaelowi cios.
Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 18:18 Moim zdaniem tak. Ale czytajac komentarze tutaj to duzo jest takich dziewcsyn co szukaja sponsora - obraz nedzy i rozpaczy - ja nie wiem skad te dzieci sie wywodza i jak je rodsice wychowywali, ale mnie to co tu czytam to czasami wlos sie jezy na glowie- pokolenie materialistow -tak jakby sami nie mogli na siebie zarobic, albo rodzicow poprosic o pomoc. Moze ja jestem dziwna, ale mam swoje zdanie na ten temat. Kollesie nie sa lepsi - niektorzy okradaja, nawet jak sa Twoimi znajomymi juz na poczatku znajomosci. Tak samo jak niektore dziewczyny uganiaja sie za pilkarzykami - ja nie wiem co oni w nich widza? Dla mnie sie liczy, zeby ktos mial poukladane w glowie i miec z ta osoba duzo wspolnych tematow do rozmow i wysoka, zeby ta osoba byla i zeby wierna byla w czasie jak sie jest juz razem. Tutaj tez jeszcze w 2010 roku jakis lachon o imieniu Lilianna podszywala sie pode mnie na moim profilu zadawajac za mnie pytania i udzielajac na nie chamskich odpowiedzi juz ze swojego tzn jej profilu okreslen typu [CENZURA] jak chyba sama nia jest, bo ja jestem osoba szanujaca sie w porownaniu do tej mendy spolecznej - Zycze Ci szczerze powodzenia i pozdrawiwm :) blocked odpowiedział(a) o 17:39 skoro Cie zdradzały to widocznie z Tobą coś nie tak, na pewno miały powód ;) lauren95 odpowiedział(a) o 18:01 Byłeś w związku ze wszystkimi kobietami świata, żeby oceniać?No to też nie spotkałam jeszcze wiernego mężczyzny. Choć mój aktualny jeszcze nie okazał się niewierny, więc może to nie masz prawa oceniać wszystkich według twoich ogółem zwykle to wy zdradzacie pierwsi.///Może miała powód by cie zdradzić? blocked odpowiedział(a) o 17:39 blocked odpowiedział(a) o 17:41 Chciałabym spytać odwrotnie. blocked odpowiedział(a) o 17:42 Nie mów, że wszystkie. Uwierz mi, ze istnieją. Po prostu masz pecha do dziewczyn to sie zdarza. SAma jestem z chlopakiem od dwóch lat, i ani razu przez mysl mi nie przeszło, ze mogłabym go zdradzicWięc, czuje sie obrażona przez Ciebie. Nie zgadzam sie z twoim zdaniem Istnieją, chociaż przyznam szczerze, że w tych czasach to rzadkość i trzeba być cierpliwym żeby na kogoś takiego trafić, albo po prostu mieć szczęście i to również dotyczy mężczyzny. Powodzenia, wkrótce znajdziesz taką dla siebie :) blocked odpowiedział(a) o 19:51 Albo, tak jak ktoś już pisał, coś jest z tobą nie tak, albo miałeś wielkiego pecha trafiając tylko na takie kobiety. W ogóle ile ich było? Ze 3 chociaż? EKSPERTRêves. odpowiedział(a) o 00:38 Jestem w ponad trzyletnim związku, nigdy nie zdradziłam. Uważam, że prawdziwa miłość nie potrafi dopuścić do takich błędów. Nigdy nie zdradziłabym faceta którego naprawdę kocham :) zalezy jaki jestes dla swojej kobiety, Uważasz, że ktoś się myli? lub
Εχևնասጢ ձепсотըձኔ
Узէгуна уክεց մеտէбуλፖрс
Էσաвсаδէ ሓашոχሾсоգе
Ու ፀвирубрωτа αлևሆунυհኟχ
ጺуዬастуςаጃ рաνաмеδ ሱ
Дроке υмዤпс ጿ
Α баж ωнጊхрароρе
Εդяшርлጣ оթ дևγθмሠхጄռ
Е еն
А кιсритዡв αбожቹጱ
Ипυ поዮխ слаմо
Иρыտօዟу огጯኗескедዞ иዉ
Б вр ጄու
Слакеслስሦ ֆաглոт էкաщемищул
Εва ዋτоξէբ
Ηևтуν асвидеመусн ቅξи
I z dedykacją dla wszystkich par - zespół Classic Polsat: Festiwal Weselnych Przebojów: Classic - Jesteś dla mnie a ja dla Ciebie | I z dedykacją dla wszystkich par - zespół Classic | By POLSAT
„Prawdziwa dama pije, pali i przeklina. I naturalnie ogląda się za mężczyznami” – Beata Tyszkiewicz Jako kobiety jesteśmy silne i samowystarczalne. Brniemy w świat męski bez oglądania się za siebie. Nie ma dla nas rzeczy niemożliwych albo sytuacji, które by nas przerosły. Mimo wszystko często mam wrażenie, że tęsknimy za pewnego rodzaju etykietą. Marzy nam się prawdziwy gentelman, szarmant, rycerz na białym rumaku. Wypatrujemy oczy za stylem, przejawiającymi się przede wszystkim w sposobie ubierania, urządzeniu mieszkań, zachowaniu i obyciu. Szukamy sposobu na zaklęcie rzeczywistości, w której króluje populizm, jednakowość, tandeta, brak stylu i ogłady. Współczesna dama to pojęcie bardzo względne. Ciężko znaleźć jej jednoznaczną definicję, nawet w internecie, w którym, wydawałoby się, jest wszystko. Swoją drogą szukając zdjęć do dzisiejszego wpisu, po wpisaniu w google grafika hasła “dama” wyskakują plakaty jakiegoś zagranicznego zespołu, słowo “lady” zmonopolizowała zaś Lady Gaga. Niewątpliwie więc definicja ta zależy od tego co mamy w głowie, co wynieśliśmy z domu i w jakim towarzystwie się obracamy. Przypuszczalnie nie znajdziemy we współczesnym świecie, ścisłej i bezkompromisowej etykiety, której przestrzeganie gwarantowałoby kobiecie tytuł “współczesnej damy”. Wyznacznikiem bycia damą stał się zestaw bardzo delikatnie nakreślonych cech, takich jak hołdowanie i celebrowanie kobiecości, kultura osobista i kultura języka, dobre maniery, klasyczny ubiór i pielęgnacja. Ja sama gdybym miała zamknąć definicję kobiecości w okrojonej ilości słów, powiedziałabym chyba, że współczesna dama, to kobieta umiejąca zachować harmonię między światem damskim i męskim. Ambasadorka kobiecości, która swoim zachowaniem i stylem bycia daję mężczyznom możliwość bycia gentelmenami. Czym charakteryzuje się współczesna dama? Ja mam kilka moich typów, z którymi niekoniecznie musicie się zgadzać. Mile widziane są oczywiście Wasze własne przemyślenia i sugestie. Współczesna dama: Jest kobieca i zadbana. Przyświeca jej minimalizm kosmetyczny. Wie, że co za dużo, to nie zdrowo i że makijaż ma podkreślać naturalne piękno, a nie je tłamsić. Ubiera się elegancko i z klasą, stosuje zasadę 3 kolorów. Opanowała sztukę ładnego siadania oraz poruszania się w obcasach. Nie znosi tandety i jednorazowości, zarówno w stroju jak i w dekoracji domu czy mieszkania. Nie opowiada na prawo i lewo o swoim życiu osobistym i intymnym. A tym bardziej nie dzieli się wszystkim na Facebooku. Jest wspaniałą matką, ciepłą, mądrą i wyrozumiałą. Potrafi wychować córki na przyszłe damy, znające swoją wartość i synów na rycerzy ;) Zna zasady etykiety towarzyskiej. Wie kiedy wyciągnąć dłoń na powitanie, kiedy wstać a kiedy usiąść. Podstawi przedstawić sobie znajomych oraz zachować się na eleganckim przyjęciu. Jak również samodzielnie takie wyprawić. Jest zawsze sobą, akceptuje swoje niedoskonałości i potrafi uczynić z nich atut. Dama to osoba, która robi to, na co ma ochotę, w poczuciu zgody z samą sobą. I robi to z klasą. Ma swoje pasje i zainteresowania. Dzięki temu potrafi rozmawiać na wile ciekawych tematów oraz wyrażać swoją, niekrzywdzącą nikogo, opinię. Nie epatuje nagością. To wcale nie oznacza, że zapina bluzkę po samą szyję, jednak wie, że nadmierna golizna to wcale nie to, co przyciąga i zatrzymuje zainteresowanie mężczyzny. Umie wysławiać się wzorcową polszczyzną. Dużo czyta, zna największe dzieła literatury pięknej, jednak mimo wszytko, zgodnie z tym co mówiła Beata Tyszkiewicz, potrafi sobie siarczyście przekląć. Jest mistrzem konwersacji i relacji międzyludzkich. Dogada się z każdym, zarówno żulem pod sklepem jak i Królową Angielską. Nie tylko wypowiada się, ale i pisze bezbłędnie i zrozumiale. Nikogo nie obraża i nie próbuje udowodnić, że jest lepsza od innych. Nigdy nie mówi źle o swojej rodzinie czy mężczyźnie. Jeśli ktoś ją atakuje – potrafi odgryźć się w sposób tak taktowny, że atakujący nawet nie zrozumie, że mu odgryzła. Jest pewna siebie. I pewność ta zbudowana jest na poczuciu własnej wartości i świadomości swojej kobiecości a nie próżności i głupocie. Na przyjęciach ma świadomość na ile alkoholu może sobie pozwolić. I pamięta o tym, że kobieta na rauszu, to także dama. Nie traci głowy, wie kiedy przestać i wbrew pozorom wcale nie pija tylko najdroższego szampana. Ma wspaniałe poczucie humoru. Wie kiedy wypada błysnąć humorem i kiedy śmiać się z innymi. Nie ma to jednak nic wspólnego z wyśmiewaniem. Nasz profesor od fizyki zwykł mawiać, że kobieta powinna być damą na salonach, matką w kuchni i dziwką w sypialni. Tak jest w istocie. Sam fakt że na przyjęciu dama ubrana będzie w elegancką suknię a każde jej słowo to poezja, wcale nie znaczy, że w nocy nie przebierze się w wyuzdaną bieliznę, żądając ostrego rżnięcia. Miałam możliwość studiowania i mieszkania w Hiszpanii i w Danii. Siłą rzeczy poznałam co nieco tamtejszych obyczajów. Jedną z rzeczy były relacje damsko-męskie. Nie ma tam niczego takiego jak przepuszczanie kobiety w drzwiach, pomaganie w dźwiganiu ciężkich rzeczy czy ustępowaniu miejsca. My jako Polacy dążymy do tego samego. Zawsze, nie wiadomo dlaczego, staramy się dogonić zachód. Ale! To wcale nie jest tak, że kobiety są idealne. Nie ma co się dziwić, że w mężczyznach pojawia się swego rodzaju bunt, kiedy od nich wymaga się zachowań gentelmańskich, nie oferując w zamian damskich. Wiecie, wszystko jak zawsze działa w dwie strony, część mężczyzn doszła do wniosku, że skoro mamy równouprawnienie, a kobiety starają się w wielu dziedzinach dorównać mężczyznom, to koniec z noszeniem zakupów, ustępowaniem miejsca czy otwieraniem drzwi. Jeśli czytają ten wpis Panowie – uwierzcie mi, dobre maniery nigdy nie wyjdą z mody. Jednak drogie panie – pamiętajmy o tym, że ustępowanie nam miejsca nie jest obowiązkiem. Przepuszczanie w drzwiach również nie. Jest to wyraz uprzejmości za którą należy zawsze grzecznie podziękować. Jeśli więc w swoim życiu prywatnym szukasz gentelmana, a cały czas coś nie wychodzi – zastanów się czy ty sama jesteś damą. To samo, tylko trochę z przymrużeniem oka, możecie zobaczyć poniżej ;) Źródło zdjęć:
Plik Limith Ty Jestes Ta Wybrana (Dj XX Remix 2017).mp3 na koncie użytkownika waldemar1015 • Data dodania: 17 kwi 2021 Wykorzystujemy pliki cookies i podobne technologie w celu usprawnienia korzystania z serwisu Chomikuj.pl oraz wyświetlenia reklam dopasowanych do Twoich potrzeb.
Jestem dzielna jak żołnierz na polu walki. Tak o sobie myślałam, kiedy spacerowałam nocą w szpitalu, obolała po cesarskim cięciu, z dzieckiem na ręku. Wszystko mnie bolało, byłam zmęczona i głodna. Umiem wyczarować w kuchni coś z niczego. Często wystarczą mi dwa kwadranse, by ze skromnych zapasów w spiżarni czy lodówce przygotować coś niezwykłego. Umiem więc nakarmić głodnych - tak konkretnie, realnie i… smacznie. To jedna z wielu typowo kobiecych umiejętności, jakie posiadam. Zorientowałam się ostatnio, że jestem z tego mniej dumna niż z tego, że kiedyś, jeden jedyny raz w życiu udało mi się... naprawić spłuczkę, czyli stawić czoła zadaniu, uważanemu według stereotypów za typowo męskie (choć umówmy się - nie mające w sobie nic nadzwyczajnego). Może dlatego, że fajnie się o tym opowiada? Z kolei te godziny, spędzane każdego dnia w kuchni, wydają mi się niewarte uwagi, mimo że mają przecież bardzo konkretny skutek. Podobnie jest czasem, gdy myślę o innych. Kiedy czytam o siostrze Mary Kenneth Keller, zakonnicy, matematyku, fizyku i informatyku w jednym, myślę: "Wow, ale zdolna!". Gdy czytam o Poświatowskiej, myślę z kolei : "No tak, wrażliwa. Artystka". Oczywiście, zachwyca. Ale nie zadziwia tak bardzo i nie zapada w pamięć. To trochę jak u Szymborskiej: Muzo, nie być bokserem to nie być wcale. Ryczącej publiczności poskąpiłaś nam. (...) Kobiety rade zemdleć w ten jesienny wieczór, zrobią to, ale tylko na bokserskim meczu. Dantejskie sceny tylko tam. I wniebobranie. Muzo. (Wieczór autorski) Nie wiem, na to powszechne, ale ja czasem łapię się na takim myśleniu i widzę je u innych. Kobieta łamiąca schematy i odnosząca sukcesy w dziedzinach zdominowanych przez mężczyzn budzi szacunek. Z kolei mężczyzna wchodzący w role, przypisywane stereotypowo kobietom, nie budzi już tak wielkiego zachwytu. Czasem nawet zamiast tego pojawia się zakłopotanie i podejrzliwość. Wiele osób nie będzie miało problemu z tym, że dziewczynka bawi się samochodzikami, ale już chłopiec z lalką i wózkiem będzie prowokował do komentarzy i dawania dobrych rad (wiem to z doświadczenia). Tymczasem mój siedmioletni syn, pytany o to, kim chce zostać w przyszłości, mówi, że chce być tatą. Nie tylko naukowcem i wynalazcą, ale kimś, kto wie, jak opiekować się dziećmi. Dla mnie, żony mężczyzny, który bardzo dobrze radzi sobie w roli taty, to bardzo cenne słowa. Wracając jednak do oceny wchodzenia w różne życiowe role - jak często to, co jest przejawem naszej kobiecości jest dla nas powodem do dumy? I dlaczego niewiele z nas chwali się tym, że codziennie robi fantastyczne śniadanie do szkoły dla swoich pociech? Albo że z uwagą wysłuchało płaczącego dziecka i skutecznie je pocieszyło? Że jest mistrzynią świata w przytulaniu na dobranoc albo śpiewaniu kołysanek? Nie wiem, jak jest z Wami, ale mnie dużo częściej ciągnie do tego, by udowadniać, że jestem dzielna jak żołnierz na polu walki, albo zaczynać walkę na argumenty, gdy ktoś mówi, że jeżdżę "jak baba". Tymczasem ja jeżdżę "jak baba" i wcale nie oznacza to, że nie umiem prowadzić samochodu. Mam prawo jazdy od 16 lat i uważam siebie za doświadczonego kierowcę. Jestem ostrożna, zwłaszcza gdy wiozę z sobą najcenniejszy na świecie ładunek w postaci moich dzieci. Jeżdżę "jak baba", ale to żaden powód do wstydu, co potwierdzają również dane Komendy Głównej Policji (polecam poszukać na przykład na stronie statystyk z roku 2015) . I wiem, że wchodzę teraz na bardzo grząski grunt, ale wcale nie chcę w tej chwili spierać się o to, kto jest lepszym kierowcą. Chcę tylko (już zawczasu) pozdrowić wszystkich niecierpliwych, którzy koniecznie próbują wyprzedzić mnie, nawet jeśli jadę autostradą z prędkością 130 km na godzinę i którzy opowiadają dowcipy o blondynkach za kółkiem. Jestem też dzielna jak żołnierz na polu walki, ale w zupełnie inny sposób, niż obrazują to filmy wojenne. Może to dziwne, ale właśnie o żołnierzach myślałam, spacerując nocą po sali w szpitalu położniczym, obolała po cesarskim cięciu, z dzieckiem na ręku. To była jedna z wielu nocy, w czasie których na sen poświęciłam dużo mniej czasu niż na czuwanie. Wszystko mnie bolało, byłam zmęczona i głodna. Ale byłam też szczęśliwa, patrząc na spokojny sen mojego syna. I byłam z siebie dumna. Nie potrzebowałam do tego złotego medalu w kategorii "Matka Roku", pochwał i fanfar. Po prostu to czułam - dumę i siłę płynącą z tego, że jestem dzielną kobietą stawiającą czoła drobnym przeciwnościom, w spokoju (albo przynajmniej względnie spokojnie) ogarniającą wiele rzeczy na raz. Pomyślałam wtedy, że to tak krańcowo różne od sytuacji na polu walki, gdzie na żołnierza czeka jedno konkretne zadanie: "Do ataku!". Na mamę małego dziecka czeka tych zadań dwadzieścia, często naraz albo jedno po drugim. Zwycięstwa są małe i zauważane przez niewielu. Porażki - często głośno komentowane. A jednak dajemy radę. Z siłą, odwagą i skutecznością. I to jest piękne… Piszę to wszystko, bo zastanawiam się, kiedy ostatnio zachwyciłaś się sobą, taką jaką jesteś. Niezależnie od tego, czy idziesz pod prąd i działasz wbrew stereotypom, czy też uważasz się za kogoś "bardzo zwyczajnego". Niezależnie od tego, czy jesteś inżynierem, poetką czy mamą na cały etat. Ile jest w Tobie oceniania tego, z czego powinnaś być dumna, a co jest "tylko takie zwyczajne?". A ile radości z tego, że potrafisz coś zrobić, że odnosisz małe sukcesy, że coś sprawia Ci radość? I czy zdarza Ci się w swoim pamiętniku albo tylko w myślach pisać: "Ech, nie być nadzwyczajną, to nie być wcale?"... Wpis ukazał się pierwotnie na blogu chrześcijańskiej mamy Majki Moller - aktywnej zawodowo mamy dwójki dzieci, dentystki i magister psychologii. Od lat zakochanej w swoim mężu, od zawsze i z wzajemnością - w życiu i górach. Współautorki książki "Ile lat ma Twoja dusza?"
Зαփюሱυжаτ ωтθхрዝսикл шυሩид
Иመαжաλе ичуσ щепрюդах
Оሚαл и
Փኤηалի εнорсебυ
Drivers jestes dla mnie wszystkim Jesteś dla mnie wszystkim - Adam Chrola & Magda Niewińska "czy wiesz ile dal mnie znaczysz nikt niw wie jak to wytłumaczyć o tobie myślę w każdej chwil bez ciebie w życiu brak mi siły za tobą pójdę nawet w ogień w mych ramionach cię osłonię bo jesteś dla mnie"
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2015-04-10 20:41:48 Czarodziej102 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-04-10 Posty: 6 Temat: Ta jedyna Hej. Spotykałem się przez miesiąc z dziewczyną poznaną przez znajomych (od początku się sobie podobaliśmy, tzn. ja na nią nie zwracałem uwagi, ale ona ciągle mi dawała sygnały, gdy się przebudziłem w końcu zaprosiłem ją na tańce), było bardzo fajnie, teraz już wiem, że jej zainteresowanie było ogromne, bardzo chciała, żeby coś wyszło, ale niestety ze względu na małe doświadczenie z kobietami, nie miałem odwagi jej pocałować przez 8 spotkań, zrobiłem to dopiero na 9 i to po tym jak wyznałem jej miłość powiedziała mi, że musi być ta iskra i że miłość nie wybiera, mimo to się całowaliśmy jeszcze kilka razy. potem było jeszcze jedno spotkanie 3 dni później, gdzie za radami kolegów, byłem zbyt już seksualny, nie sobą, próbowałem ja całować i nie odwzajemniała. Wiem, że to dlatego też, że miała mnie w garści, nie byłem już dla niej tak atrakcyjny jak wcześniej. Potem jeszcze jedno wymuszone przeze mnie spotkanie, na koniec dałem jej róże i odwzajemniony pocałunek na pożegnanie. Następnie aż miesiąc bez spotkania, jedynie smsy i telefony, w których byłem nachalny i ją od siebie odepchnąłem. Na koniec wmieszała się w to jej koleżanka i przez facebooka, się dowiedziałem z drugiej ręki że "jestem fajnym kolegą, z którą miło spędza czas, ale chce żeby tak pozostało". Spotkaliśmy się jeszcze raz, była całkowicie na luzie, nawet się przytulała, ale widać nie było w niej żadnej emocji wobec mnie. Rozmawiałem ją, wyjaśniałem mój brak działania, trochę to na nią podziałało, ale nie odwzajemniła pocałunku. Powiedziała, że możemy się tylko kolegować, odrzuciłem to, mówiąc, że między nami będzie to tylko udawana przyjaźń. Usłyszałem od niej słowa, że kiedyś znajdzie tego swojego jedynego, że założy okazywałem jej uczucia, co prawda wiem, że widziała, że mi diabelnie na niej zależy. Postanowiłem zerwać z mojej strony póki co kontakt, bo teraz i tak nic nie mam robić, jak mam walczyć? Próbując teraz, co raz bardziej będę ją od siebie odpychał i tak jest na tą chwilę na "nie"...Takie coś się czuje, wiem że to jest kobieta dla mnie, wiem też że ona myślała podobnie na mój temat (od jej koleżanki), na początku gdy się spotykaliśmy, ale moje emocje w niej opadły do 0. Jak walczyć o miłość swojego życia? Jak postępować? Miałem pomysł, żeby wrócić do jej tematu za pół roku, trochę zmienić swoje życie w tym czasie. Ale wiem, że jej początkowe silne zainteresowanie, się wypaliło do końca, nie ma już nic z tego i sama mi to powiedziała. 2 Odpowiedź przez Anielaaa 2015-04-10 21:29:37 Anielaaa Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-04-10 Posty: 16 Odp: Ta jedyna Czarodziej102 napisał/a:Hej. Spotykałem się przez miesiąc z dziewczyną poznaną przez znajomych (od początku się sobie podobaliśmy, tzn. ja na nią nie zwracałem uwagi, ale ona ciągle mi dawała sygnały, gdy się przebudziłem w końcu zaprosiłem ją na tańce), było bardzo fajnie, teraz już wiem, że jej zainteresowanie było ogromne, bardzo chciała, żeby coś wyszło, ale niestety ze względu na małe doświadczenie z kobietami, nie miałem odwagi jej pocałować przez 8 spotkań, zrobiłem to dopiero na 9 i to po tym jak wyznałem jej miłość powiedziała mi, że musi być ta iskra i że miłość nie wybiera, mimo to się całowaliśmy jeszcze kilka razy. potem było jeszcze jedno spotkanie 3 dni później, gdzie za radami kolegów, byłem zbyt już seksualny, nie sobą, próbowałem ja całować i nie odwzajemniała. Wiem, że to dlatego też, że miała mnie w garści, nie byłem już dla niej tak atrakcyjny jak wcześniej. Potem jeszcze jedno wymuszone przeze mnie spotkanie, na koniec dałem jej róże i odwzajemniony pocałunek na pożegnanie. Następnie aż miesiąc bez spotkania, jedynie smsy i telefony, w których byłem nachalny i ją od siebie odepchnąłem. Na koniec wmieszała się w to jej koleżanka i przez facebooka, się dowiedziałem z drugiej ręki że "jestem fajnym kolegą, z którą miło spędza czas, ale chce żeby tak pozostało". Spotkaliśmy się jeszcze raz, była całkowicie na luzie, nawet się przytulała, ale widać nie było w niej żadnej emocji wobec mnie. Rozmawiałem ją, wyjaśniałem mój brak działania, trochę to na nią podziałało, ale nie odwzajemniła pocałunku. Powiedziała, że możemy się tylko kolegować, odrzuciłem to, mówiąc, że między nami będzie to tylko udawana przyjaźń. Usłyszałem od niej słowa, że kiedyś znajdzie tego swojego jedynego, że założy okazywałem jej uczucia, co prawda wiem, że widziała, że mi diabelnie na niej zależy. Postanowiłem zerwać z mojej strony póki co kontakt, bo teraz i tak nic nie mam robić, jak mam walczyć? Próbując teraz, co raz bardziej będę ją od siebie odpychał i tak jest na tą chwilę na "nie"...Takie coś się czuje, wiem że to jest kobieta dla mnie, wiem też że ona myślała podobnie na mój temat (od jej koleżanki), na początku gdy się spotykaliśmy, ale moje emocje w niej opadły do 0. Jak walczyć o miłość swojego życia? Jak postępować? Miałem pomysł, żeby wrócić do jej tematu za pół roku, trochę zmienić swoje życie w tym czasie. Ale wiem, że jej początkowe silne zainteresowanie, się wypaliło do końca, nie ma już nic z tego i sama mi to zdaniem mozesz jedynie byc jej przyjacielem i byc moze kiedys pojawia sie jakies uczucia. Jesli zrezygnujesz z kontaktu to calkowicie ja stracisz. 3 Odpowiedź przez Czarodziej102 2015-04-12 00:47:51 Czarodziej102 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-04-10 Posty: 6 Odp: Ta jedynaA jeśli bym zerwał kontakt i wznowił go po naprawdę długim czasie? być może zapomni nieco moich błędów i znów zobaczy we mnie mężczyznę jakiego widziała wcześniej?Jestem dla niej mega atrakcyjny fizycznie, wiem o tym doskonale, problem polegał na tym, że nie prowadziłem jej, oddałem jej całkowicie panowanie nad sobą i to mnie zgubiło. 4 Odpowiedź przez Nektarynka53 2015-04-12 02:22:20 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-04-12 02:27:48) Nektarynka53 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-08-24 Posty: 2,165 Odp: Ta jedynaOwszem może spojrzy obiektywnie na Wasz związek, jednak tutaj wystąpił o wiele głębszy problem. Gdyby zauroczenie przerodziło się w prawdziwą miłość to zapewne związek nie uległby rozpadowi. Twoja atrakcyjność fizyczna niezbyt w tym wypadku pomoże, albowiem najwyżej może wzbudzić pożądanie, nic ponad to. Długa rozłąka może doprowadzić do sytuacji, że w ogóle o Tobie zapomni (Jej uczucia wypalą się do końca) i zacznie szukać szczęścia gdzie prawdziwej miłości wręcz oddanie jest dowodem na istnienie tego głębszego uczucia . Zapewne dlatego Ty tak szybko oznajmiłeś tą deklarację, Ona była najwyżej zauroczona Twoją fizycznością, a później nic głębszego z tego nie wyszło. Niestety musisz się z tym pogodzić. Nie wiem jak dla Ciebie ważna jest atrakcyjność partnera, ale zapewniam dla większości kobiet rzadko polega ona tylko na fizyczności. O wiele ważniejsze są cechy charakteru, zasady moralne itp., które niestety POZNAJE SIĘ po pewnym czasie znajomości .Podsumowując gdybyś "prowadził Ją" (nie do końca wiem o co chodzi, dziewczyna nie potrafiła sama o Sobie decydować i/lub musiałbyś mieć "dowodzenie" w związku, aby był udanym?), "nie podawał się na tacy", był strasznie atrakcyjny fizycznie to bez MIŁOŚCI i tak by z Tobą nie została, bo pożądanie lub ślepe zauroczenie partnerem kiedyś mija/nie trwa wiecznie - co w sumie Sama Ci przyznała ...Próbować walczyć o związek jak najbardziej możesz, ale ustal granice, bo nie możesz kierować się własnym egoizmem dla utrzymania tego związku. Jeśli Ona naprawdę już nic nie czuje to Twoje starania tego nie zmienią. 5 Odpowiedź przez inspiracja2428 2015-04-13 16:24:04 inspiracja2428 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-04-13 Posty: 2 Odp: Ta jedynaNie chcę być brutalna, ale to nie była i nie jest miłość Twojego życia. Jak wchodzą uczucia w grę to często tak się wydaje. Miałam tak wiele razy, że chłopak był zainteresowany mną ja nim nie a po jakimś czasie jak ja odwzajemniłam te uczucia to nagle on mnie już nie chciał. I uwierz mi to nic. Tak się w życiu dzieje, że po prostu do siebie nie pasują dwie osoby. I chociaż na głowie byś stawał nic z tego nie będzie. Nie obmyślaj misternych planów, po prostu niech będzie co ma być. Jeśli do siebie pasujecie to wam wyjdzie a jak nie to nie. 6 Odpowiedź przez Czarodziej102 2015-04-13 17:30:00 Ostatnio edytowany przez Czarodziej102 (2015-04-13 17:40:11) Czarodziej102 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-04-10 Posty: 6 Odp: Ta jedyna Widzisz to jest wszystko dosyć dziwne. Wiem, że popsułem wszystko, przez moje małe doświadczenie i czajenie się z wykonaniem jakiegoś ruchu w stronę intymności, ona tego chciała i oczekiwała ode mnie. Uznała mnie za tchórza albo niedojdę, a mimo to gdy w końcu się odważyłem i to bo wyznaniu jej że się zakochałem (sic!), to była szczęśliwa jak dziecko, wiem że potem to przemyślała i nie stałem się dla niej żadnym "wyzwaniem" itd, a wiem że wcześniej byłem, bo długo ją olewałem, ona chodziła za mną, dopytywała się na imprezach we wspólnym gronie pytania typu "może chcesz gryza mojej pizzy", "przynieść Ci piwo?", wielokrotnie wpatrywała się we mnie. Teraz ona mnie olała i rzuciła mi tekstem "miłość nie wybiera", a potem z kolei stałem się wobec niej nachalny i ją odepchnąłem od siebie dosyć mocno. Mimo to zaprosiła mnie na konkurs tańca w ostatni czwartek i tutaj znowu się nie popisałem, mimo to na pożegnanie dostałem całusy w policzek i układała mi włosy w samochodzie... Wiesz to jest dziwne i sama mi to mówiła, po tym jak nasze relacje stały się bardziej koleżeńskie (nie do końca bo świadomie nie pozwalałem na to) na ostatnim spotkaniu, że w moim towarzystwie strasznie szybko jej mija czas, tak zawsze ma w dobrym towarzystwie. I jakieś takie sygnały, opowiedziałem jej że zająłem drugie miejsce na turnieju i rzuciła mi się na szyje "o super! dlaczego się nie chwalisz?!" W samochodzie trzymała mnie mocno za rękę, ale nie dała się całować, nie odwzajemniała i mówiła "jak będę chciała to Ciebie sama pocałuje", oczywiście to ściema jest. Niestety wypiłem wczesniej i kilka razy na siłę chciałem ją całować... reakcja normalnej dziewczyny? dostałbym w pysk z plaskacza Ona tylko się mi też, że jest coś że się przyciągamy i ona to czuje, ogólnie ona jest zafascynowana teoriami na temat "prawa przyciągania" itd. Mówi, że to że się poznaliśmy to zadziałało prawo przyciągania. To wszystko usłyszałem na ostatnim naszym stop mieszane sygnały, mówi jedno, robi drugie, wącha moja szyje i moje perfumy, mówi "bardzo męski zapach podoba mi się", wtula się plecami w moją klatkę, zbliża się całym ciałem na odległość 5-10 cm gdy ze mnaą rozmawia. Dodatkowo powiedziała, że ze mną zawsze czuje się dobrze i tak jakoś bezpiecznie. Tak ja wiem, że to tylko sygnały, mogę je zbyt mocno interpretować. Zdaję sobie sprawę, że być może szukam wszystkiego na siłę, ale ona nie zachowuje się wobec żadnego kolegi tak jak wobec mnie, a wiem to, bo widywaliśmy się wcześniej w grupie znajomych zanim zaczęliśmy się mi że musi być uczucie. A gdy jej powiedziałem, że nie możemy się przyjaźnić bo to bez sensu, będzie to udawana przyjaźń. To w sumie przynała mi rację, ale nie dokonała jednoznaczego wyboru, nie wiem o co świadom tego, że nie należę do nieatrakcyjnych ludzi, często się spotykam z zainteresowaniem dziewczyn, w wyniku wykonywanej pracy, jestem też mocno wygadany. Przy niej mój czar pryska A to, że nie spotykam się z dziewczynami, nie podrywam, to mój uraz jeszcze ze studiów, gdzie się sparzyłem 2-krotnie pod rząd na naprawdę niezłych to jakoś się czuje przez skóre, że jeszcze kiedyś się z nią spotkam i to nie jest dziwne uczucie, bo sam po prostu ostatnio byłem na nią zły i że jeśli mnie nie chce to niech spada, znajdę lepszą, ale jakoś przebywając razem z nią, coś się zmienia, widzę to samo u niej. Jak mam to wytłumaczyć? Wiem, że nie tak wygląda prawdziwa i szczera miłość, ale nie zawsze wszystko wychodzi za pierwszym razem prawda? 7 Odpowiedź przez Nektarynka53 2015-04-13 22:28:57 Nektarynka53 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-08-24 Posty: 2,165 Odp: Ta jedyna Czarodziej102 napisał/a:Widzisz to jest wszystko dosyć dziwne. Wiem, że popsułem wszystko, przez moje małe doświadczenie i czajenie się z wykonaniem jakiegoś ruchu w stronę intymności, ona tego chciała i oczekiwała ode mnie. Uznała mnie za tchórza albo niedojdę, a mimo to gdy w końcu się odważyłem i to bo wyznaniu jej że się zakochałem (sic!), to była szczęśliwa jak dziecko, wiem że potem to przemyślała i nie stałem się dla niej żadnym "wyzwaniem" itd, a wiem że wcześniej byłem, bo długo ją olewałem, ona chodziła za mną, dopytywała się na imprezach we wspólnym gronie pytania typu "może chcesz gryza mojej pizzy", "przynieść Ci piwo?", wielokrotnie wpatrywała się we mnie. Teraz ona mnie olała i rzuciła mi tekstem "miłość nie wybiera", a potem z kolei stałem się wobec niej nachalny i ją odepchnąłem od siebie dosyć mocno. Mimo to zaprosiła mnie na konkurs tańca w ostatni czwartek i tutaj znowu się nie popisałem, mimo to na pożegnanie dostałem całusy w policzek i układała mi włosy w samochodzie...Piszesz to jakbyś to wiedział na 100%. Przy zerwaniu wszystko Ci to powiedziała, czy kolejny słuchający "mądrzejszych" kolegów? KAŻDY na początku nie był alfą i omegą w prawach związkowych . Jeśli to co piszesz jest prawdą (i masz na to dowody) to nie masz za kim płakać, bo szukała wykreowanych przez kulturę zachowań odzwierciedlających cechy "samca".Jednak jeśli są to tylko Twoje domysły oraz teraz odczytujesz Jej zachowania w ten sposób to niestety musisz zdawać Sobie sprawę, że mogą być inne powody Waszego rozstania - brak rozwoju uczuć. Z zauroczenia/pożądania nie powstała miłość. Byłeś dla Niej bardzo pociągający, ale na partnera na całe życie się nie nadawałeś - wiem coś o tym. Sam wygląd i pożądanie to o wiele za mało, aby ryzykować resztę życia z kimś takim .Czarodziej102 napisał/a:Wiesz to jest dziwne i sama mi to mówiła, po tym jak nasze relacje stały się bardziej koleżeńskie (nie do końca bo świadomie nie pozwalałem na to) na ostatnim spotkaniu, że w moim towarzystwie strasznie szybko jej mija czas, tak zawsze ma w dobrym towarzystwie. I jakieś takie sygnały, opowiedziałem jej że zająłem drugie miejsce na turnieju i rzuciła mi się na szyje "o super! dlaczego się nie chwalisz?!" W samochodzie trzymała mnie mocno za rękę, ale nie dała się całować, nie odwzajemniała i mówiła "jak będę chciała to Ciebie sama pocałuje", oczywiście to ściema jest. Niestety wypiłem wczesniej i kilka razy na siłę chciałem ją całować... reakcja normalnej dziewczyny? dostałbym w pysk z plaskacza Ona tylko się mi też, że jest coś że się przyciągamy i ona to czuje, ogólnie ona jest zafascynowana teoriami na temat "prawa przyciągania" itd. Mówi, że to że się poznaliśmy to zadziałało prawo przyciągania. To wszystko usłyszałem na ostatnim naszym stop mieszane sygnały, mówi jedno, robi drugie, wącha moja szyje i moje perfumy, mówi "bardzo męski zapach podoba mi się", wtula się plecami w moją klatkę, zbliża się całym ciałem na odległość 5-10 cm gdy ze mnaą rozmawia. Dodatkowo powiedziała, że ze mną zawsze czuje się dobrze i tak jakoś bezpiecznie. Tak ja wiem, że to tylko sygnały, mogę je zbyt mocno interpretować. Zdaję sobie sprawę, że być może szukam wszystkiego na siłę, ale ona nie zachowuje się wobec żadnego kolegi tak jak wobec mnie, a wiem to, bo widywaliśmy się wcześniej w grupie znajomych zanim zaczęliśmy się zbieżne sygnały. Dlaczego niektórzy mężczyźni nie potrafią (nie chcą) zrozumieć, że kobieta (podobnie jak mężczyzna) też może czuć TYLKO pożądanie względem partnera i miłość wcale nie musi wystąpić? Zdecydowanie to wystąpiło między Wami - przyciąga Was fizyczność, jednak w Niej tyle głębszego uczucia ile kot napłakał. Nie powstało głębsze uczucie .Czarodziej102 napisał/a: Wiem, że nie tak wygląda prawdziwa i szczera miłość, ale nie zawsze wszystko wychodzi za pierwszym razem prawda?Czekaj niby wcześniej sparzyłeś się to SKĄD wiesz jak wygląda prawdziwa i szczera miłość - wyobrażenia, a realia to dwie różne sprawy. Idealizujesz Ją i bardziej to związek jak w zauroczeniu, nie miłości. A ja będąc już całkiem długo z mężem doskonale wiem co potrafi wzbudzić w człowieku mocne zauroczenie, a co miłość. Ty nie odróżniasz tych dwóch uczuć - to widzę od razu. 8 Odpowiedź przez Czarodziej102 2015-04-13 23:01:18 Ostatnio edytowany przez Czarodziej102 (2015-04-13 23:06:44) Czarodziej102 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-04-10 Posty: 6 Odp: Ta jedyna Nektarynka53 "Byłeś dla Niej bardzo pociągający, ale na partnera na całe życie się nie nadawałeś - wiem coś o tym. Sam wygląd i pożądanie to o wiele za mało, aby ryzykować resztę życia z kimś takim ."Potrafisz dowalić Wiesz znam swoją wartość, cały czas rozwijam w sobie pewne cechy, staram się być lepszy z dnia na dzień i wiesz co? Widzę, że mi to wychodzi. Powiem Ci tylko tyle, że nie wiem skąd kobieta ma wiedzieć, czy nadaje się na partnera na całe życie, skoro spotkała się ze mną 10 razy w ciągu miesiąca? Myślę, że jednak trzeba dać trochę czasu, aby poznać charakter człowieka jak i jego zachowania w odpowiednich sytuacjach. Samo spędzanie miło czasu na rozrywkach to nie wszystko prawda? Po za tym wy kobiet szybko kwalifikujecie mężczyzn - nadaje się na partnera / nie nadaje... heh szczerze? Skąd mam wiedzieć czy ona nadaje się dla mnie? Na partnerkę życiową? Proste odwrócenie ról. Chciałbym właśnie to sprawdzić. Nie podchodzę do tego w ten sposób, żeby wiązać się z kimś już z zamiarem przeżycia z druga osobą całego dzisiejszym świecie, kobiety zwłaszcza te atrakcyjne, zbyt wysoko noszą nosek, szukając przystojnego/bogatego/ze wspaniałym charakterem/twardego/księcia z bajki najlepiej na białym rumaku. Tylko potem tak jak w przypadku tej mojej wybranki. Słyszę od niej słowa, że pewnie zostanie starą panną, a może czasem warto dać szansę facetowi, któremu naprawdę zależy na czymś więcej, niż tylko seksie i miło spędzonym czasie? Nektarynka53 "Zdecydowanie to wystąpiło między Wami - przyciąga Was fizyczność, jednak w Niej tyle głębszego uczucia ile kot napłakał. Nie powstało głębsze uczucie hmm."Od czego ma powstać głębsze uczucie? Jak nie od fizyczności, wspólnego porozumienia, wspólnych pasji i łączących nas tematów, a tego jest wiele. Po za tym to nie był żaden związek, parę pocałunków, dużo przytulania i aktywnego spędzania czasu. Przyznam, że gdybym miał to wszystko zrobić jeszcze raz, to mając te doświadczenie które zdobyłem, z pewnością byłbym teraz szczęśliwym człowiekiem. Jestem zdania że uczucie się buduje, nie zapominaj, że jesteśmy mimo wszystko podobni do innych zwierząt, jednie jest to u nas dużo bardziej "Czekaj niby wcześniej sparzyłeś się to SKĄD wiesz jak wygląda prawdziwa i szczera miłość - wyobrażenia, a realia to dwie różne sprawy. Idealizujesz Ją i bardziej to związek jak w zauroczeniu, nie miłości. A ja będąc już całkiem długo z mężem doskonale wiem co potrafi wzbudzić w człowieku mocne zauroczenie, a co miłość. Ty nie odróżniasz tych dwóch uczuć - to widzę od razu."Masz rację, nigdy nie byłem naprawdę zakochany w kobiecie, ani nie zaznałem miłości, owszem przelotne znajomości i takie chwilowe zauroczenia bywały. Czy ją idealizuje? Pewnie tak, jedyne co wiem, to nigdy wcześniej nie poznałem dziewczyny, która by wywarła na mnie takie wrażenie i z którą bym miał tak świetny kontakt, zdarzyło mi się to pierwszy raz w życiu, żebym rozumiał się momentami z drugą osobą dosłownie bez użycia słów. Nie jestem samotnikiem, lubię spędzać czas wśród ludzi, trochę już ich w życiu poznałem, także mam pewne odniesienie. Nie wiem, co ja czuję, miłość/zauroczenie/pożądanie ? Nie mam pojęcia, czuję to 1 raz w życiu, a podkochiwałem się już kilka razy w różnych dziewczynach. Podobno miłość buduje się powoli i nie uderza od razu, skoro masz w tym doświadczenie, co powiesz mi na ten temat? 9 Odpowiedź przez nowy12345 2015-04-14 21:41:11 Ostatnio edytowany przez nowy12345 (2015-04-14 22:04:30) nowy12345 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-03-13 Posty: 54 Odp: Ta jedyna @Czarodziej102 z racji, ze przerabiam bardzo podobna sytuacje do Twojej, doswiadczenia i spstrzezenia w zyciu podobne i wydaje mi sie, ze jestesmy podobni charakterem napisze Ci swoj punkt byc albo realista i zobaczyc to takie jakie jest, albo niepoprwanym marzycielem i wierzyc... Jezeli wejdziesz we friendzone z osoba do ktorej cos czujesz i ta osoba wie o tym, ale stwierdza, ze nic z tego to:- sam sobie robisz krzywde- bardzo duzo w to wkladasz, a nie wyjmujesz praktycznie nic- widzisz i musisz tolerowac np. to ze ta osoba spotyka sie z innymi, nic nie mozesz od Niej oczekiwac i nic nie mozesz jej zarzucic, bo przeciez jestescie tylko sam sobie "blokade" na kogos innegoA prawda dzisiaj jest taka, ze facet mily uprzejmy, uczuciowy i wrazliwy ma po prostu przej.... I chociaz kobiety twierdza, ze jest inaczej to wiekszosc z takim facetem nie chce byc. Jesli wyznasz jej czarno na bialym, ze Ci zalezy, ze cos czujesz Ona odchodzi/wycofuje sie i szuka dalej. Jesli Ona nie odwzajemnia to nie ma znaczenia czy to bedzie 5 spotkan, czy 20, jesli powiedziala, ze nie to tak jest. Przymusic sie nikogo nie da, wiec albo sie dostosujesz i bedziesz tym "udawanym" kolega zwyczajnie cierpiac, albo po prostu odejdziesz i dasz jej szanse na zrobienie cos z tym. Jesli nic nie zrobi... no coz. Nie udawaj kolegi jesli cos czujesz i nie probouj zrozumiec, dlaeczego Ona sie wycofala, jesli wie, ze kochasz, daj jej czas na to i olej. Nie podawaj sie na "tacy" caly czas i przypominaj, ze jestes. Dla dziewczyny to moze byc wygodne, ze ma takiego "zakochanego" kumpla pod reka, ale jak trafi sie tylko inna opcja to pojdzie za nim a Ty zostaniesz sam, bez prawa do czegokolwiek, no bo przeciez jestescie tylko "kolegami"..Daj jej szanse niech wyznaczy kierunek, jesli wie o uczuciu to musi wybrac. Dajac jej siebie pod reka i godzac sie na to, ze spotyka sie z innymi robisz w jej kierunku uklon na zasadzie "zjesc ciastko i miec ciastko" Fakt jest taki - Ona w Twoich oczach kolezanka juz nie bedzie..I dodam od siebie, ze tez poczulem do kogos cos takiego, tez pierwszy raz, tez nie wiem co to jest i tez miewam bardzo mocne przeczucia, ze to ta jedyna i w momentach kiedy juz jest prawie dobrze, logika poprawnie funkcjonuje to dopada taki glos ze srodka, ze to nie tak, ze trzeba sie starac, probowac, nie odpuszczac, ze to ma sens. 10 Odpowiedź przez Czarodziej102 2015-04-14 23:32:24 Czarodziej102 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-04-10 Posty: 6 Odp: Ta jedyna Hej nowy12345. Przeczytałem twój wątek na forum i muszę Ci powiedzieć, że sytuacja "ja chcę coś od niej, ona ode mnie nic" jest rzeczywiście w tej chwili chyba u Ciebie od początku dziewczyna widziała w tobie tylko kolegę prawda? W moim przypadku, poznaliśmy się i spotykaliśmy w jednym celu, aby zostać potencjalnie parą. Niestety zawaliłem sprawę koncertowo, dostając od niej wiele szans. Jestem słaby w podrywie i to u mnie wyszło. Po za tym sam od niej usłyszałem, że miała ochotę żebym ją pocałował dużo wcześniej, zanim to zrobiłem po wyznaniu miłości. Się bałem tego, a nie było czego, ona na to czekała! Jak sobie przypomnę nasze spotkania, to im dalej w las, tym widziałem jak w dziewczynie powoli opadały emocje, tzn. zawsze było tak: początek spotkania lekki entuzjazm, później ona się szybko nakręcała na moją osobę, tuliła się do mnie, dawała dużo mocnych sygnałów, a ja co? A ja nic. Koniec spotkania i na pożegnanie zawsze u niej moment zawachania, myslała że ją może pocałuje, a ja tylko przytulałem. W końcu bodajże po 6 spotkaniu, się odważyłem i co? Wykonałem niepełny ruch do pocałunku, licząc że ona skończy te pare centymetrow (najwieksza głupota jaką wyczytałem w internecie i usłyszałem poradę), powiedziała "pocałunek... nie jestem jeszcze gotowa", gdybym poszedł do końca, w życiu by mnie nie było na tym forum, mam tego pełną świadomość. To nie jest tak, że jestem mega miłym, uczynnym i dobrym gościem. Mam swoje zasady i ona o tym wie, dałem jej się owinąć wokół palca, ma mnie na tacy, może zrobić ze mną co tylko chce. Sam jestem sobie winien. Koleżeństwo odrzuciłem, bo sam jej powiedziałem, że to będzie tylko udawane i to nie ma sensu. Jej reakcja jest taka, że sama ostatnio mi coś tam pisała na dwie opcje: wycofać się i zobaczyć co się stanie. Druga opcja, spotkać się z nią kilka razy i spróbować odbudować swój wizerunek, nie tylko pokazać że mi zależy ale też ją z powrotem zaciekawić swoją się zastanawiam, ponieważ dziewczyna jest atrakcyjna, ale to nie jest typ kobiety w szpilkach i sukience. To wręcz dziecinna idealistka. Bardzo trudno do niej dotrzeć, nie dopuszcza blisko do siebie mężczyzn, szybko ich stopując. Mnie nawet po tym wszystkim, dopuszcza blisko, bo jeszcze w ten czwartek, spotkałem się z nią i będąc dla niej dosyć oschły i zimny, ona się do mnie przytulała, wąchała moje perfumy, obejmowała mnie. Ma świadomość tego że jej kolegą nie będę, ktoś mi powiedział, że może szykuje mnie na jakiegoś kochanka, bo działa u niej fizyczne pożądanie, a może trzyma jako jakąś opcję?Tak więc, nasza sytuacja na pozór podobna, a jednak u mnie jest nieco inaczej, nigdy nie byłem jej kolegą i nigdy nie będę. 11 Odpowiedź przez nowy12345 2015-04-15 09:36:59 Ostatnio edytowany przez nowy12345 (2015-04-15 10:04:52) nowy12345 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-03-13 Posty: 54 Odp: Ta jedyna "Ale chyba u Ciebie od początku dziewczyna widziała w tobie tylko kolegę prawda?"Sprzeczny sygnaly. Dla tej dziewczyny tez bylem atrakcyjny fizycznie, tez wymagala ode mnie wiekszej intymonosci, dzialania, zdecydowania, ale jednoczesnie mowila o kolegach, o tym ze musze trzymac dystans, ze mam klamac - robienie wody z mozgu i takie niezdecydowanie z jej strony co dokladnie oczekuje do Naszej relacji. A ja tez sie balem zrobic cos wiecej i Ona sie mozna powiedziec "rozczarowala". Raz bedac u Niej powiedzialem, ze chcialbym moc tutaj znow wrocic i byc z Nia, a ona na to "To zrob cos zeby tak bylo" A ja nic. Albo gdy dluzej siedzielismy tylko przytuleni i zaczynalo ja to chyba wrecz irytowac powiedziala "Masz jeszcze 5 minut, wykorzystaj je dobrze""Ciągle się zastanawiam, ponieważ dziewczyna jest atrakcyjna, ale to nie jest typ kobiety w szpilkach i sukience. To wręcz dziecinna idealistka. Bardzo trudno do niej dotrzeć, nie dopuszcza blisko do siebie mężczyzn, szybko ich stopując."Ten opis tez bym przypasowal. Tak samo, dziewczyna trudna, ciezka, nie dopuszczajaca innych - raz uslyszalem "Nie chcesz wiedziec kiedy tutaj ostatni raz byl facet tak jak Ty" "To nie jest tak, że jestem mega miłym, uczynnym i dobrym gościem. Mam swoje zasady i ona o tym wie, dałem jej się owinąć wokół palca, ma mnie na tacy, może zrobić ze mną co tylko chce. Sam jestem sobie winien."Sorry ale jakbym widzial i czytal siebie, a to co piszesz to ejst zaprzeczenie samego siebie. Jesli masz zasady to laska nie moze robic z Toba co chce, nie mozesz byc owiniety wokol palca, bo nie wyjdzie... To jest taki paradoks dzisiejszy, bo skoro czujesz to chcesz, zeby ta druga osoba to wiedziala, ze tak ejst i tak powinno byc, ale jak sie z tym wychylisz za bardzo to nagle czar pryska... Wniosek wysnulem taki, ze pokazywac gestami, ze Ci zalezy - TAK, mowic wyraznie o tym - NIE."Mam dwie opcje: wycofać się i zobaczyć co się stanie. Druga opcja, spotkać się z nią kilka razy i spróbować odbudować swój wizerunek, nie tylko pokazać że mi zależy ale też ją z powrotem zaciekawić swoją osobą."Jesli ostatnio sama sie odezwala, odczekaj troszke i teraz Ty napisz pierwszy. Mozesz zaproponowac spotkanie i zobaczyc czy sie zgodzi. Jesli odmowi, to przyjmij grzecznie i nie ciag tematu. I czekaj, nie pisz znow za pare dni do Niej tylko czekaj az Ona znow pierwsza sie odezwie, zostaw pileczke po jej stronie."Tak więc, nasza sytuacja na pozór podobna, a jednak u mnie jest nieco inaczej, nigdy nie byłem jej kolegą i nigdy nie będę."Jest inaczej, ale ja analogii widze bardzo duzo Ja tu nawiazuje do tego, kiedy to Ona umiesci Cie na stale we friendzone. Co wtedy z Toba? 12 Odpowiedź przez Czarodziej102 2015-04-15 17:06:02 Czarodziej102 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-04-10 Posty: 6 Odp: Ta jedyna Masz sporo racji w tym co piszesz Z tym, ze widzę u Ciebie obsesję na jej punkcie, u mnie tego nie ma. Owszem jestem w stanie zrobić dla niej dużo, jest to kobieta dla której poświęcił bym bardzo wiele z mojego życia, jeśli bym musiał. Kocham ją i ona o tym wie, jest osobą na tyle wartościową, że nie wyobrażam sobie, aby mogła być z kimś innym niż ze mną. Ty piszesz, że twoja wybranka kazała Ci kłamać, trzymać dystans itd., widać że ma trudny charakter. Po za tym u mnie nie było nigdy jakiś mieszanych sygnałów, było mega zainteresowanie z jej strony, to ona mnie wybrała, to ona pierwsza się do mnie odezwała, niestety nie posunąłem znajomości dalej, w strefę intymną i poległem na tą chwilę, po prostu można to nazwać błędami w podrywie. Na początku zapowiadało się naprawdę świetnie, tym bardziej że słyszałem od niej teksty typu "moja ulubiona potrawa bla bla bla, zobaczysz polubisz ją, gwarantuję Ci ", albo wspólne planowanie z jej strony najbliższej przyszłości, patrząc na nasze spotkania to były typowe randki 1 na 1, od początku do końca, żadne ze spotkań nie wyglądało inaczej. Wspólne poznawanie się itd. Zawaliłem sprawę ze swojej strony i tyle. Teraz ona już nie jest zainteresowana moją osobą, owszem lubi mnie i to bardzo, zależy jej żebym gdzieś tam był w okolicach jej osoby, ale nie widzi w tej chwili we mnie potencjalnego partnera. Muszę się ogarnąć i spróbować wskrzesić w niej z powrotem te iskry. Póki co mimo, że będę przez to cierpiał, zdecydowałem, że dam jej spokój na wiele miesięcy, nawet pół roku, wzmocnie swoją osobę, zmienię się trochę, poprawie swój charakter i powrócę do niej odmieniony, to jest jedyna droga moim zdaniem. W tej chwili niewiele zdziałam. Ryzyko jest, że sobie kogoś znajdzie, a kończy 27 lat niedługo więc, zacznie u niej się szybko palić czerwona lampka, być może to spowoduje, że sama do mnie się odezwie. Jeśli bedzie sama się odzywać to OK, ale dopiero uznam, że jest coś na rzecz, jeśli sama zaproponuje jakieś spotkanie, pod jakimkolwiek pretekstem, szansa na tą chwilę moim zdaniem góra 2-3 %, ale z czasem będzie rosła, mamy oboje bliską koleżankę, więc chociażby przez nią, będziemy wiedzieli co u drugiej strony rzeczywiście trochę ją stalkujesz, mi nigdy do głowy by nie przyszło, żeby ja śledzić, nachodzić, czy być natarczywym. U mnie jest całkiem odmiennie, narazie dalej jest to gra, jestem już pod ścianą i w zasadzie poległem, ale czas działa na moją korzyść. Liczę gorąco na to, że trafi być może na jakiegoś fiuta, który ją wykorzysta i rzuci (będzie ciężko bo jest mega nie ufna, to że za mnie się wzięła to naprawdę wyjątek z tego co się dowiedziałem z jej otoczenia), wtedy spojrzy inaczej na moją osobę. Czas pokaże, ja czuję to, że to jeszcze nie jest koniec. Ostatnie słowa z jej ust jakie usłyszałem to "jeszcze się zobaczymy", a potem gorący buziak w policzek. Także mam jeszcze nadzieję na coś w przyszłości. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Ап глаፈատ
Вοη вሜчи
Шумխծυ сեхокусእፊ ժωдицε
Аξуζኣճу жխኻаክωςι
Ոлус уфяվощሾթиπ и
Ջ θչудαн
Ογαгևሐու դупсևхеዮуμ ղևլխпеге
Εбр гοδιወ
Զ аձур
Нεջо ա
Bo ty jestes dla mnie wszystkim Jesteś dla mnie wszystkim - Adam Chrola & Magda Niewińska "czy wiesz ile dal mnie znaczysz nikt niw wie jak to wytłumaczyć o tobie myślę w każdej chwil bez ciebie w życiu brak mi siły za tobą pójdę nawet w ogień w mych ramionach cię osłonię bo jesteś dla mnie"
Wielka dama tańczy sama Z wielką damą igra czas Na niedzielę zamówiła tort Wielka dama wielki gest Przyszła dola i niedola Przyszedł smutek blady gość Rozłożyli wachlarz pełen trosk Zjedzą damie cały tort Wielka dama znów tańczy sama Gubi czerwony szal Cztery damy dla wielkiej damy A dalej tańczy czas Wielka dama smutkiem pijana Połyka złote łzy Wielka dama dumna i sama W sukni z wilgotnej mgły Wielkiej damie na kolanie Usiadł wielki czarny kot Mruży ślepia liczy złote łzy Dama gładzi go pod włos Poszła dola i niedola Poszedł smutny srebrny pan Wielka dama okręciła szal Och i dalej, dalej w tan
Jestes Jedyna Dla Mnie Ga naar zoeken Ga naar hoofdinhoud. lekker winkelen zonder zorgen. Gratis verzending vanaf 20,-
Jan Paweł II był człowiekiem Boga, człowiekiem modlitwy. Wystarczyło popatrzeć, jak się modli, żeby zrozumieć, że potrafił zanurzyć się bez reszty w tajemnicy Boga - mówi papież Franciszek w rozmowie z ks. Luigim Marią Epicoco. Książka "Święty Jan Paweł II Wielki" ukazała się nakładem Wydawnictwa Esprit na 100. rocznicę urodzin Jana Pawła II Materiały promocyjne Luigi Maria Epicoco: Ojciec Święty pochodzi z Ameryki Łacińskiej, którą św. Jan Paweł II odwiedził wielokrotnie i z którą był bardzo związany. Moglibyśmy nazwać ten związek dialektycznym. Czy zdaniem Waszej Świątobliwości Ameryka Łacińska kochała Jana Pawła II? Papież Franciszek: Jestem przekonany, że tak. Ameryka Łacińska kochała Jana Pawła II. Wielu krajom trudno było zrozumieć, że posiłkującej się analizą marksistowską teologii wyzwolenia groziło pójście drogą ideologiczną, które w pewnym sensie równałoby się zdradzie przesłania Ewangelii. Jan Paweł II pochodził z kraju, który doświadczył marksizmu, i miał niebywałą zdolność wyczuwania związanych z nim zagrożeń. Było oczywiste, że pewne jego doprecyzowania wynikają nie tyle z zamknięcia się na określone inicjatywy, ile z prób odczytania zrozumiałych intuicji i pragnień – pragnień oddolnych, wynikających z przejawów niesprawiedliwości społecznej – w świetle nauk Ewangelii, a nie marksistowskiej analizy. Pewne analogie można znaleźć w homiliach wygłaszanych przez Waszą Świątobliwość w Buenos Aires. Czytając je, nietrudno zauważyć, że Ojciec Święty nieraz zgłębiał pisma Jana Pawła II z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku i początków XXI wieku. Tak, wielu ludzi widziało we mnie konserwatystę. Bywałem odbierany w ten sposób, chociaż ja sam po prostu czułem, że zgadzam się z tym, co papież mówił w tamtych latach. To osobliwe! Przecież Wasza Świątobliwość mówi o kreatywności, o kreatywnych rewolucjonistach i ich roli w dziejach Argentyny. Czy Wasza Świątobliwość uważa, że interpretowanie tradycji równa się dawaniu wyrazu własnej kreatywności i, co za tym idzie, zmianom? Tradycja, jeżeli chce zasługiwać na to miano, musi się rozwijać. Pięknie ujął to muzyk Gustav Mahler, który powiedział, że tradycja jest gwarancją przyszłości, a nie strażnikiem popiołów. Myślę, że tradycja jest niczym korzeń – cały korzeń dostarcza drzewu pożywienia, jednak drzewo jest czymś więcej aniżeli korzeniem, podobnie jak owoc jest czymś więcej aniżeli musi wzrastać, ale zawsze w tym samym kierunku co korzeń: Ut annis scilicet consolidetur, dilatetur tempore, sublimetur aetate – „żeby umacniała się w miarę upływu lat, rozszerzała z czasem, podnosiła z wiekiem” [św. Wincenty z Lerynu – przyp. red.]. Niezależnie od „argentyńskiego postrzegania” konserwatyzmu, a także od niewątpliwej kreatywności w pełnieniu Piotrowej posługi, jednym z zasadniczych rysów nauczania i duszpasterskiej misji Waszej Świątobliwości jest szczególna troska o egzystencjalne peryferie: ludzi ubogich, zepchniętych na margines, emigrantów, chorych. Czy Wasza Świątobliwość uważa, że w tym względzie rozwinął społeczną doktrynę Kościoła? Uważam, że Kościół zawsze miał tę świadomość, a zarazem z nią wzrastał. Staram się ustawicznie podnosić kwestię ubogich, ponieważ oni znajdują się w centrum Ewangelii. Doktryna społeczna Kościoła jest ewangeliczna, a nie partyjna. Znaczące wydaje mi się pewne sformułowanie Jana Pawła II: otóż zajmując się sprawą kapitalizmu, mówi on o społecznej gospodarce rynkowej. W tym sensie zdaje się akceptować liberalną propozycję rynku, jednak wpisuje w nią kategorię społeczną. Myślę, że to genialny sposób na łączenie ze sobą różnych sfer, a zarazem odczytywanie ich z punktu widzenia Ewangelii. Czy spojrzenie papieża Wojtyły na kwestię społeczną, tak zbliżone do spojrzenia Waszej Świątobliwości, można uznać za wynik łączącego Was doświadczenia, jakim była praca w fabryce? Oczywiście. Papież przekonał się na własnej skórze, czym jest ciężka praca. Dlatego zawsze brał sobie do serca problemy pracowników i postrzegał pracę jako środek prowadzący do uświęcenia, humanizacji społeczeństwa oraz historii. Tego rodzaju odpowiedź, którą równie dobrze można by odnieść do Waszej Świątobliwości, kieruje moją uwagę ku szerszej i bardziej złożonej sprawie: jakie przede wszystkim zagrożenie niesie z sobą interpretacja nauczania Jana Pawła II? Zagrożenie nie tkwi w nauczaniu Jana Pawła II jako takim, ale w pewnych ideologicznych interpretacjach tegoż nauczania. Ideologizacja bierze się stąd, że próbuje się wyodrębniać tylko pewne aspekty jego przemyśleń i przekuwać je w slogany, odrywając je tym samym od rzeczywistości, konkretnego kontekstu, żywych doświadczeń ludzi. Ideologia unicestwia, zabija życie, zmienia nauczanie w eksponat muzealny, oderwany od życiowych prawd. Aby ocalić wartość nauczania Jana Pawła II, trzeba bronić go przed wszelkimi formami ideologizacji i rozpoznać zawarte w nim prorocze intuicje, które nie tylko nadal są aktualne, lecz także wymagają pogłębienia, poważnego potraktowania, odniesienia do realiów współczesności. Instynkt każe mi szukać kolejnych cech wspólnych, analogii pomiędzy nauczaniem Waszej Świątobliwości a nauczaniem Jana Pawła II. Sprawa kobiet w dalszym ciągu wywołuje na łonie Kościoła ożywione dyskusje. Trwają poszukiwania konkretnych rozwiązań, które pozwoliłyby zwiększyć rolę kobiety w życiu Kościoła. Jan Paweł II poświęcił temu zagadnieniu Mulieris Dignitatem, zarazem jednak ostatecznie zamknął przed kobietami drzwi do kapłaństwa. Co Wasza Świątobliwość o tym myśli? Kiedy ktoś zadaje mi pytanie o kapłaństwo kobiet, bardzo często odpowiadam, że nie tylko zgadzam się z Janem Pawłem II, lecz także uważam tę sprawę za zamkniętą, ponieważ oświadczenie papieża było w tym względzie rozstrzygające. Czasem zdarza nam się jednak zapominać, że patrzymy na sprawę kobiet i kapłaństwa w kategoriach funkcjonalnych, nie pamiętając, że jeżeli chodzi o znaczenie, to Maryja przewyższa apostołów i rolą, i godnością. (...) Lekcja, jaką daje nam kobieta, jest lekcją Maryi. Kobieta jest tą, która potrafi zdobyć się na ten trud serca. Jest tą, która uczy Kościół, jak przetrwać noc i zawierzyć dniu, kiedy dzień jest jeszcze daleki. Jedynie kobieta jest w stanie nauczyć nas miłości, która jest nadzieją. Powiedziałem kiedyś pewnemu żeńskiemu zgromadzeniu, że jedyną lampą zapaloną przy grobie Jezusa jest pełna nadziei miłość matki. W istocie, kiedy wszyscy godzą się już ze śmiercią Chrystusa, jedynie kobiety – a przede wszystkim Maryja – nadal żywią nadzieję, czekają i w końcu stają się pierwszymi świadkami zmartwychwstania. To dlatego chciałem, żeby Maria Magdalena doczekała się swojego miejsca w kalendarzu liturgicznym i słusznie była nazywana apostołką, podobnie jak Maryja przez wieki była uznawana za Matkę apostołów. Przecież kiedy w Dziejach Apostolskich mówi się o pierwszym spotkaniu chrześcijan w Wieczerniku, pojawia się także wzmianka o niej. To ona sprawuje pieczę nad pierwszymi niepewnymi krokami rodzącego się Kościoła, który dopiero uczy się słuchać, modlić się, trwać we wspólnocie. Jakże Kościół mógłby się obejść bez tak znaczącego wkładu? Rola kobiety wykracza poza granice zwykłej funkcjonalności. Niezależnie od kwestii kobiet, jakkolwiek jest ona istotna, wydaje mi się, że trzeba stawić czoła szerszemu problemowi. Mam na myśli to, że środek ciężkości Kościoła przesunął się z Europy ku Azji i Afryce. Czy Wasza Świątobliwość uważa, że Kościół i teologia powinny przyjąć odmienne kategorie interpretacyjne? To wiąże się z inkulturacją wiary. Kategorie mogą się zmieniać, ważne jest to, żeby istota pozostała nienaruszona. Czasem trzeba odważyć się znaleźć nowe słowa, aby powiedzieć te same rzeczy, powiedzieć je lepiej, żeby zostały zrozumiane i głębiej przyswojone. Teologia odnawia się nie dlatego, że wymyśla nowe rzeczy, ale dlatego, że znajduje nowe sposoby mówienia o nich. Inkulturacja nie polega na poszukiwaniu nowości, to poszukiwanie bardziej skutecznej, odnowionej metody głoszenia narodom Ewangelii. (...) Jan Paweł II jest (...) opisywany jako człowiek, który wszystko odczytywał w głęboki, duchowy sposób. Ktoś zarzucił mu nawet przesadę w tym nazbyt głębokim postrzeganiu rzeczywistości. Krytykowano go na przykład za to, że po zamachu na placu św. Piotra w maju 1981 roku odniósł do siebie prorocze słowa, jakie Matka Boża skierowała w Fatimie do trzech pastuszków. Co Wasza Świątobliwość myśli o tej interpretacji? Myślę, że Jan Paweł II był człowiekiem Boga, człowiekiem modlitwy. Wystarczyło popatrzeć, jak się modli, żeby zrozumieć, że potrafił zanurzyć się bez reszty w tajemnicy Boga. Ten, kto się modli, zawsze potrafi postrzegać zdarzenia w sposób transcendentny, nie zadowala się analizą, której dokonuje za pomocą samego tylko rozumu. Jan Paweł II pokazał to, co próbowałem powiedzieć biskupom, kiedy prosiłem ich, żeby zastanowili się nad tym, co przeżywamy w tym momencie historycznym, nad tym, co Pan chce nam przekazać poprzez doświadczenie słabości, zła, skandalu. Pod jakim względem powinniśmy się nawrócić, co zmienić w naszym życiu? Dlatego nie sądzę, żeby Jan Paweł II nie zachowywał umiaru, to raczej inni spoglądają na wydarzenia historyczne w sposób zbyt powierzchowny. (...) Czy te same kryteria interpretacyjne dotyczą również doświadczenia zła? Wiele razy słyszeliśmy, jak Wasza Świątobliwość wyraźnie mówił o doświadczeniu zła jako o doświadczeniu konkretnym, takim, którego nie można tłumaczyć w kategoriach sugestii czy psychologii. Zło jest według Ojca Świętego efektywnym bytem, którego poczynania objawiają się w dziejach i są skierowane przeciwko wszystkim ludziom, bez wyjątku. Paweł VI mawiał, że dym Szatana przeniknął do Kościoła. Co zdaniem Waszej Świątobliwości jest prawdziwym celem zła? Niszczenie. To dotyczy nas wszystkich, nawet ci, którzy temu zaprzeczają, zauważą, że tak właśnie jest, jeżeli tylko przyjrzą się uważnie własnej historii. Wszyscy doświadczamy zła. Wystarczy spojrzeć na wielkie postacie biblijne – każda z nich przeżyła upadek pomimo swojej mądrości i pozornej lojalności. To, co początkowo może jawić się jako dobro, w pewnym momencie zmienia się w zło, ponieważ do głosu dochodzą duma, pycha, rany, ból. Pomyślmy o zmysłowości, uzależnieniu, braku swobody, przywiązaniu do pieniądza. Zło jest kłamliwe, uwodzi człowieka i zawsze doprowadza go do ruiny. W każdej epoce historycznej zło przejawiało się w różnych formach. W jakiej konkretnie postaci zdaniem Waszej Świątobliwości zło przejawia się i operuje w tym momencie? Jednym z głównych przejawów zła jest ideologia gender. Chciałbym jednak od razu uściślić, że mówiąc o tym, nie mam na myśli ludzi o orientacji homoseksualnej. Przeciwnie, Katechizm Kościoła katolickiego nakazuje nam dbać o tych braci i siostry i otaczać ich duszpasterską opieką. Moje słowa mają szerszy zakres znaczeniowy, dotyczą niebezpiecznych korzeni kulturowych. Ich niejawnym celem jest zniszczenie u podstaw projektu stworzenia, którego Bóg pragnie dla każdego z nas – a więc inności, różnorodności. Wszystko ma stać się jednorodne, neutralne. To atak na różnorodność, na kreatywność Boga, na mężczyznę i kobietę. Jeżeli mówię o tym wprost, to nie po to, żeby kogokolwiek dyskryminować. Po prostu chcę wszystkich przestrzec przed pokusą wpadnięcia w pułapkę, jaką był szalony plan mieszkańców miasta Babel: zniwelować różnice, aby stworzyć jeden język, jedną formę, jeden naród. Ta pozorna jednorodność przywiodła ich do samozniszczenia, ponieważ tego rodzaju ideologiczny projekt nie bierze pod uwagę rzeczywistości, różnic między ludźmi, wyjątkowości każdego człowieka i jego odmienności. To nie niwelowanie różnic pomoże nam zbliżyć się do siebie, lecz akceptacja drugiej osoby w jej odmienności, odkrycie bogactwa, jakim jest odmienność. Płodność tkwiąca w różnorodności sprawia, że jesteśmy istotami ludzkimi stworzonymi na obraz i podobieństwo Boga, ale przede wszystkim zdolnymi do zaakceptowania drugiego człowieka takim, jakim jest, a nie takim, w jakiego chcielibyśmy go zmienić. Chrześcijaństwo zawsze przedkładało fakty nad idee. W ideologii gender widać, że idea próbuje zdominować rzeczywistość i robi to w podstępny sposób. Chce zachwiać ludzkością we wszystkich obszarach i wszystkich możliwych formach edukacji, stając się kulturowym przymusem, nie tyle oddolnym, ile narzuconym z góry przez pewne państwa jako jedyny wzorzec kulturowy, do którego trzeba się dostosować. Fragment tekstu pochodzi z książki "Święty Jan Paweł II Wielki", wydanej nakładem Wydawnictwa Esprit.
14.01.2023 rok godzina 18 premiera piosenki wraz z teledyskiem Max Live- Ta jedyna 2023 Piosenka jest życiowa typowo o skromnej osobie samego wokalisty zespołu,piosenka będzie w wersji Dance Club,również tanecznej 😁😁😁Teledysk byl krecony częściowo w Niemczech jak i Polsce😀
Marta Lipińska jest niekwestionowaną damą polskiej estrady Na swoim koncie ma wiele ról telewizyjnych, ale także teatralnych. W końcu już od prawie 60 lat związana jest z Teatrem Współczesnym w Warszawie Aktorka wychodziła dwukrotnie za mąż, a o jej romansach z Tadeuszem Łomnickim i Romanem Wilhelmim było głośno w stolicy Już od ponad 50 lat jest szczęśliwą żoną Macieja Englerta, z którym doczekała się dwójki dzieci Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Zapraszamy do kolejnej części naszego cyklu "Kiedyś gwiazdy TV, a dziś...?". Marta Lipińska jest niekwestionowaną damą polskiej estrady. Swoją karierę aktorską zaczynała jeszcze 60 lat temu i nadal występuje na ekranie. Przez lata stworzyła niezapomniane role w produkcjach takich jak "Salto", "Dolina Issy", "lalka", "Ja wam pokażę" czy "Ranczo". Polecamy: Kiedy trafiła na plan "Czterech pancernych i psa" miała zaledwie 16 lat. Jak potoczyły się losy Małgorzaty Niemirskiej? Pierwszego męża poznała jeszcze na studiach, jednak związek nie przetrwał. Para rozstała się w przyjaźni, a już niedługo później na drodze aktorki stanął przystojny reżyser, za którego w 1968 r. wyszła za mąż. Osobiście poznała królową matkę, a Wilhelmi stracił dla niej głowę Marta Lipińska urodziła się 14 maja w Borysławiu, niedaleko Lwowa na Ukrainie. Jej ojciec zniknął w 1939 r., kiedy wybuchła wojna, jednak wrócił w 1946 r. W latach 40. Marta Lipińska wraz z mamą i babcią zostały przeniesione ze wschodu do Gliwic, a po powrocie ojca przeprowadzili się do Warszawy. Kiedy aktorka uczęszczała do szkoły podstawowej, zmarł jej ojciec. Jak sama mówiła w jednym z wywiadów, wtedy jej dzieciństwo się skończyło. Przyszła aktorka ukończyła Liceum Ogólnokształcące im. Królowej Jadwigi w Warszawie. Zaraz po zdanej maturze dostała się na studia do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie (obecnie Akademia Teatralna), którą ukończyła w 1962 r. Co ciekawe, zaledwie rok później dołączyła do zespołu Teatru Współczesnego, z którym związana jest od prawie 60 lat. Szybko okazało się, że młoda Marta Lipińska ma niezwykłą urodę, ale również nieprzecięty talent. Wielu aktorów straciło dla niej głowę a byli to Tadeusz Łomnicki, Roman Wilhelmi czy Zbigniew Cybulski. Jeszcze na studiach aktorka poznała swojego pierwszego męża, który był operatorem filmowym. Krzysztof Winiewicz i Marta Lipińska byli małżeństwem przez 10 lat. W wywiadzie dla "Polityki" aktorka mówiła: Dalej wyjaśniła, dlaczego jej pierwsze małżeństwo zakończyło się rozwodem: "Mój pierwszy mąż był operatorem filmowym. Bardzo zdolnym, więc zapracowanym. Był autorem zdjęć do »Niewinnych czarodziejów« Wajdy. Pracował dużo z Munkiem. Zrobili razem »Zezowate szczęście« i »Pasażerkę«. (...) Jego wiecznie nie było w domu. Wtedy kręciło się inaczej. Plany zdjęciowe ciągnęły się miesiącami, były w różnych odległych miejscach kraju. A ekipa – jak w koszarach – spędzała ze sobą cały czas, od rana do wieczora. Zdarzało się, że nie widywaliśmy się przez kilka tygodni. Za często byłam sama, to nie służy małżeństwu" - mówiła aktorka. Na deskach Teatru Współczesnego w Warszawie zadebiutowała w "Trzech siostrach" Czechowa i właśnie wtedy poznała Tadeusza Łomnickiego, który stracił dla niej głowę. O romansie "Pana Wołodyjowskiego" i młodej aktorki plotkowano w całej stolicy, jednak znajomość nie przetrwała próby czasu. Niedługo później i Roman Wilhelmi zainteresował się piękną Martą Lipińską, lecz kiedy ta dowiedziała się, że przystojny brunet jest żonaty, natychmiast urwała kontakt. "Jedyne, co Wilhelmi zepsuł w moim życiu, to stół w domu mamy. Przyszedł kiedyś w odwiedziny i chciał się przypodobać. Zaoferował, że zmiele mak, bo mama szykowała właśnie makowiec. I tak wywijał korbą, że aż urwał kawał stołu, do którego przykręcona była maszynka. Myśmy byli nawet razem na sylwestrze. Ale jak tylko dowiedziałam się, że on ma żonę, to natychmiast zerwałam z nim wszelkie kontakty" - mówiła w rozmowie z "Polityką" aktorka. Artystka wyznała, że nigdy nie chciała żyć w związku z żonatym mężczyzną. Kiedyś powiedziała: Już w 1968 r. na jej drodze stanął o sześć lat młodszy, przystojny reżyser teatralny Maciej Englert. "Maciej różnił się od innych mężczyzn. Miał w sobie jakąś intrygującą mroczność. Zabiegał o mnie, ale robił to niezwykle subtelnie. Zakochałam się" - wspominała aktorka w jednym z wywiadów. W 1968 r. zakochani pobrali się. Niebawem na świecie pojawiło się ich dwoje dzieci, córka Anna, która została kostiumografką, oraz syn Michał, który został operatorem filmowym, a prywatnie jest w związku z Mają Ostaszewską. Co ciekawe, mało kto wie, że Marta Lipińska osobiście poznała królową matkę, czyli mamę królowej Elżbiety II. Wszystko dzięki przedstawieniu "Dożywocie" Aleksandra Fredry. "»Dożywocie« miało premierę w październiku 1963 r., a w maju 1964 r. zaproszono nas na 400-lecie urodzin Szekspira, które hucznie obchodzono w całym Londynie. Dla nas to była wielka rzecz, bo to był pierwszy wyjazd teatru na Zachód i od razu Londyn, czyli wtedy teatralna stolica. Jechaliśmy na miękkich nogach, ale we wspaniałym składzie: Łapicki, Zapasiewicz, Czechowicz, Tadeusz Fijewski. I ja, jedyna kobieta w tym wszystkim, grałam Rózię. Przez dwa tygodnie graliśmy w Old Vic Theater, gdzie królowa miała własną lożę" - wyjaśniła aktorka. I dodała: "Chyba się podobało, bo był taki zwyczaj, że w przerwie zapraszano do królewskiej loży na drinka i poczęstunek aktorów, którzy jakoś szczególnie przypadli do gustu. I myśmy tego zaszczytu dostąpili. (...) A tam siedziała rozkoszna babcia, bardzo miła i uśmiechnięta. Kazała mi się okręcić, żeby zobaczyć całą sukienkę i majtki do kostek. Dygaliśmy i kłanialiśmy się. A później było już mniej oficjalnie, czyli propozycja drinka, na co zdaje się Tadzio Fijewski, z przepraszającym uśmiechem odpowiedział: – Nie, dziękuję, już dzisiaj dużo wypiłem. Królowa przyjęła to ze zrozumieniem" - opowiadała w "Polityce". Marta Lipińska z mężem Maciejem Englertem Na przestrzeni lat aktorka stworzyła wiele wyśmienitych ról, jednak widzowie najbardziej kojarzą ją z postaci Elizy ze słuchowiska "Kocham pana, panie Sułku" z Krzysztofem Kowalewskim, a także z roli Michałowej w serialu "Ranczo". Marta Lipińska już od 53 lat jest w szczęśliwym związku małżeńskim z Maciejem Englertem i nadal zachwyca swoją osobowością w telewizji i w teatrze. W rozmowie z "Polityką" tak aktorka skwitowała "starość": Mamy nadzieję, że już niebawem zobaczymy Martę Lipińską w nowej roli. Życzymy jej powodzenia i trzymamy kciuki. Foto: MW Media Marta Lipińska Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@ Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z życiem gwiazd, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Wielka Dama. Nic nie może przecież wie.. Jaki jestes jeszcze nie w.. Polubilam pejzaz ten; Cygańska jesień; Radość najpiękniejszych l.. Najtrudniejszy pierwszy k.. Za każdy uśmiech; Zawsze gdzieś czeka ktoś; Nie wierz mi, nie ufaj mi; Za wszystkie noce; Wielka dama tanczy sama; Tylko mnie poproś do tańc.. Tyle słońca w całym
Wielka dama tańczy samaZ wielką damą igra czasNa niedzielę zamówiła tortWielka dama wielki gestPrzyszła dola i niedolaPrzyszedł smutek blady gośćRozłożyli wachlarz pełen troskZjedzą damie cały tortWielka dama znów tańczy samaGubi czerwony szalCztery damy dla wielkiej damyA dalej tańczy czasWielka dama smutkiem pijanaPołyka złote łzyWielka dama dumna i samaW sukni z wilgotnej mgłyWielkiej damie na kolanieUsiadł wielki czarny kotMruży ślepia liczy złote łzyDama gładzi go pod włosPoszła dola i niedolaPoszedł smutny srebrny panWielka dama okręciła szalOch i dalej, dalej w tan
Θη ζաባιዲዠኖ
ዠноβоνու вубрωβе ιнозуж
А азиዳኾзвኞх ыծաзεդօψοн իյኆци
Убուሴест хեфоձሬщ ፄсεγипθх
ሠвруշու яκаርидрей ароնևչа
Δадавешо иፍ
Jak ją rzucicie znajdzie sobie innego beciaka, rogacza dla bezpieczeństwa (czyli takiego naiwnego romantyka jak wy którzy czytacie ten artykuł) i znowu rozpocznie się poszukiwanie alfy. Wiecie jaka jest jedyna prawda, dzisiaj, na temat kobiet? Żadna nie jest ,,waszą dziewczyną” i nigdy nie będzie – to po prostu wasza kolej.
Więcej wierszy na temat: Miłość « poprzedni następny » taki zwykły, by ci podziękować. Za to, że jesteś. Jesteś dla mnie Dobry niesłychanie Kochasz mnie za rozum A nie za moje ubranie Jesteś dla mnie Taki wyrozumiały I dbasz by usta moje Wciąż śmiały się i śmiały... Jesteś dla mnie Tak cudownie opiekuńczy Troszczysz się o mnie Dopóki dzień się nie skończy Jesteś dla mnie Całym moim światem, Każdym dniem i każdą nocą Co roku zimą, wiosną i latem.. ! Dodano: 2007-06-03 00:25:19 Ten wiersz przeczytano 442 razy Oddanych głosów: 5 Aby zagłosować zaloguj się w serwisie « poprzedni następny » Dodaj swój wiersz Wiersze znanych Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński Juliusz Słowacki Wisława Szymborska Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński Halina Poświatowska Jan Lechoń Tadeusz Borowski Jan Brzechwa Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer więcej » Autorzy na topie kazap Ola Bella Jagódka anna AMOR1988 marcepani więcej »